piątek, 3 stycznia 2014

9.

Czytasz=Komentujesz

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku miśki kochane ♥
Przepraszam, że tak późno. Ale jest. 
Miłego czytania :3
P.S. Rozdział dedykowany jest dla Julitki @jujitkaaaxD ♥ 

Obudziłam się spocona i przyduszona przez ciało Harry'ego. Otworzyłam oczy i ujrzałam śpiącą twarz chłopaka. Cicho pochrapywał. Nie chcąc go budzić, próbowałam wydostać się z jego uścisku. Jednak na marne. Jest ode mnie o wiele silniejszy i większy. 
- Harry...
Potarłam swoim nosem o jego. Nie zareagował, lecz tylko mlasnął ustami.
- Cholera, Styles. Obudź się. 
Kopnęłam go piętą w kostkę. 
- Hmm?- Wymruczał przy moim uchu. 
- Możesz mnie puścić? Byłabym wdzięczna. Muszę do  łazienki.- Poluźnił nieco rękę na moim pasie. To wystarczyło. 
Usiadłam na łóżku. Przeciągnęłam się i głośno ziewnęłam. Mam nadzieję, że śpioch nie będzie miał nic przeciwko, jeśli pożyczę co nieco od niego. Wstałam i podeszłam do szafy, otworzyłam ją. Zaczęłam przeglądać każdy wieszak. W ręce wpadła mi biała obcisła bluzka . Mam nadzieję, że pomimo tego, iż chłopak jest ode mnie wyższy prawie o głowę, nie będzie  to, aż tak dużym problemem. Myślę, że będę wyglądać dość znośnie. Poszperałam jeszcze i tak jak myślałam, nie ma w niej żadnych damskich spodni albo chociażby spódnicy. Znalazłam jednak bardzo wąskie czarne spodnie. Nogawki da radę podwinąć. Kiedy już zamykałam drzwiczki, z jednego z wieszaków spadła czerwona koszula w kratę. Chwyciłam ją i weszłam do łazienki. Zdecydowałam się na prysznic. Wysuszyłam włosy, liczę na to, że Harry się obudził. Zaśmiałam się. Uczesałam się w warkocz. Ubrałam się w rzeczy wcześniej przyszykowane. Jego koszula idealnie pasowała do całej reszty. W kącie obok kosza na pranie znalazłam moje szpilki, które zostawiłam wieczorem. Założyłam je i wyszłam z łazienki. Ruszyłam w kierunku kuchni. Muszę coś jeść, zanim umrę z głodu. Spojrzałam na zegarek, który wisiał nad lodówką. Była 10 rano. Moja mam już przyjechała. Cholera. Ciekawe co powiedział jej Louis. Nie chcę już wracać do mojego mieszkania. Wyciągnęłam z lodówki banana, którego znalazłam i nalałam sobie szklankę mleka. Uderzyłam pięścią o blat. 
- Czemu od samego rana się denerwujesz?- Odwróciłam się, w drzwiach ujrzałam Harry'ego. 
- Wystraszyłeś mnie.- Uśmiechnęłam się do niego. 
- Ślicznie wyglądasz w moich rzeczach. Tylko teraz nie mam co na siebie włożyć.- Założył ręce na piersi i prychnął. 
- Och, czyżby pan Styles się obraził?- Podeszłam do niego i szturchnęłam go w żebro. 
- Nie wcale. I na dodatek jesz moje zapasy. Jak?- Potrząsnął śmiesznie głową. Zaśmiałam się. 
- Normalnie. - Puściłam mu oczko. 
- Aż tak cię to bawi?- Uniósł jedną brew. 
- Nie, może troszkę. 
- To pożałujesz. - Przerzucił mnie sobie przez ramię. 
- Harry! Puść! 
- Nie.- Zaczął mnie łaskotać. 
- Boże. Przestań!- Okładałam jego plecy pięściami. 
- Jak chcesz.- Położył mnie na blacie wyspy w kuchni. 
- Um...- Stanął między moimi nogami. 
- Wyglądasz naprawdę ślicznie w moich ciuchach. - Uśmiechnął się. 
- Tak wiem. Harry...- Poprawił kołnierzyk koszuli. Dotknął miejsca na mojej szyi. 
- Ał.- Zasyczałam. Przyłożyłam rękę. 
- To... to ślad...- Nie mógł się wyjąkać.- Co? Chloe? Kurwa! Nie mówiłaś, że masz chłopaka! 
- Harry co ty wygadujesz?!- Usiadłam i spojrzałam mu w oczy. 
- Czemu tak cholernie mnie wykorzystałaś?!- wykrzyczał mi to w twarz. 
- Nie wykorzystałam cię! Jesteś śmieszny!
- Śmieszny powiadasz?- Spojrzał mi ostro w twarz i złapał za nadgarstek. 
- On to zrobił. Steave!- Jego wzrok złagodniał.- Boże. Puść.
Zrobił co mu kazałam. Chwyciłam jego dłoń i kreśliłam jakieś wzorki. Może podziała to na niego, tak samo jak na mnie. Patrzyłam jak po woli jego oddech powraca do normy. 
- W porządku?- Chciałam się upewnić.
- Tak. Ale czemu wcześniej mi nie powiedziałaś? 
- Myślałam, że to nic takiego. Gdybym wiedziała, powiedziałabym ci to od razu.- Posmutniałam i podrapałam się po ręce.
- To nic. Przepraszam.- Dotknął palcami mojego policzka, wtuliłam się w jego dłoń. Znowu przybliżył się do mnie i przyłożył czoło do mojego. Czułam rosnące ciepło w moim ciele. Zaczęłam szybciej oddychać. Nasze usta dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Przyłożyłam swoje wargi do jego. To nie był pocałunek, nasze oddechy mieszały się. Odważyłam się i złapałam go za kark, przyciągając do siebie. W tym momencie zaczął mnie namiętnie całować. Położył swoją rękę na moim biodrze. Przerwałam na chwilę, by za chwilę ponownie wpić się w jego usta. 
- Chloe...
- Harry... 
Wyszeptaliśmy jednocześnie, jeszcze gdy nasze wargi się dotykały. 
- Nie możemy. 
- Wiem, Harreh.- Otworzyłam oczy.
- To czemu to robimy? 
- Nie wiem. - Przygryzłam wargę i spojrzałam na jego. Były różowe i lekko opuchnięte. 
- Jesteś piękna. Tak bardzo przepraszam cię za to, co wcześniej zrobiłem. 
- Harry, przestań. Nie obwiniaj się już, zapomnijmy o tym. Teraz jesteś moim kolegą. 
- Kolegą... Wiesz jak głupio to brzmi? To co robimy teraz, nie można nazwać koleżeńskimi stosunkami. 
- Skończ już te swoje wywody. Odwieziesz mnie do domu?- Uśmiechnęłam się. 
- Oczywiście, weź swoją torebkę i jedziemy.- Zeskoczyłam z blatu i poszłam do przedpokoju, zabrałam swoje rzeczy.
- Jestem gotowa!- Krzyknęłam, żeby usłyszał. 
- Idę!- Wybiegł z salonu, skacząc na jednej nodze i zakładając trampka. Uderzył się w szafkę. Zaśmiałam się. 
- Chodźmy już.- Złapałam go za rękę i wyszliśmy z mieszkania. 

Zajechał samochodem pod mój blok. Wygasił silnik. Otwierałam właśnie drzwi. 
-Odprowadź mnie pod drzwi jak przypada dżentelmenowi?- Puściłam mu oczko i wyszłam z auta. 
- Louis, nie będzie miał problemów, jeśli zobaczy cię ze mną?- Podrapał się po karku. 
- Co mu do tego? Będzie się musiał do tego przyzwyczaić.- Uśmiechnęłam się i poprawiłam bluzkę. 
-Sugerujesz, że będziesz się ze mną spotykać?- Poruszył brwiami. 
- Miałam na myśli to, iż musisz mi zwrócić sukienkę. A ja musiałabym oddać ci ubrania. To są już dwa spotkania. Jeśli oferujesz więcej, nie mam nic przeciwko. 
- Masz rację. Cóż, z tego co słyszałem jutro wychodzimy w wspólnie całą paczką na imprezę do baru. Miałabyś ochotę iść ze mną? 
- Jutro jest poniedziałek, jak sobie wyobrażasz to, że następnego dnia musiałabym wstać do szkoły? 
- Dasz radę. Ja jakoś mogę. Wyjdziemy wcześniej, jeśli chcesz.
- Taki układ mi pasuje.- Staliśmy już przy moich drzwiach. Stuknęłam w nie kluczami.- To tu. 
- Chloe, dasz mi swój numer telefonu?- Spojrzał na mnie niepewnie.- Chciałbym się z tobą skontaktować przed imprezą.- Szybko wyjaśnił. 
- Nie ma sprawy. To przecież tylko głupie cyferki.- Podałam mu swój telefon, on wyciągnął do mnie swojego iPhone'a. Wymieniliśmy się numerami. 
- To na razie Chloe.- Nachylał się już, żeby mnie pocałować, kiedy drzwi nagle się otworzyły i stanął w nich Louis. 
- Jesteś wreszcie. Mama na ciebie czeka.- Zmierzył surowym wzrokiem Harry'ego.- Musiałaś jeszcze z nim wrócić?- Fuknął oskarżycielsko. 
- Daj jej spokój.- Warknął Styles. 
- Spokojnie. Boo mogę wracać z kim tylko chcę. Nie musisz mi mówić z jakim towarzystwem mam się zadawać lub nie. Pa Harry.- Pocałowałam go na pożegnanie w policzek i przepchnęłam się w wejściu przez Louisa. Zatrzasnął za mną drzwi i czułam jego oddech na swoich plecach. W salonie zauważyłam moją mamę, a obok niej Niall'a. Stanęłam zamurowana. Chłopak zmierzył mnie spojrzeniem, gdy zauważył, że mam na sobie ubrania jego kolegi, posmutniał i z rezygnacją oparł się o poduszki. 
- Hej, Niall. 
- Cześć.- Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek na przywitanie.
- Witaj mamo.- Podeszłam do niej i wyściskałam się z nią. 
- Dzień dobry kochanie. Wszystkiego najlepszego.- Uśmiechnęła się. Kiedy miałam zamiar usiąść, odezwał się Lou. 
- Co ty do cholery robisz?! 
- Co masz na myśli?- Był wkurzony i to bardzo. 
- Nie pamiętasz już co Harry ci zrobił?! Jak płakałaś przez niego każdego wieczoru?! Nie pamiętasz tych wszystkich siniaków?! A teraz, co? Przyprowadzasz, go pod nasze drzwi i co robicie? Całujecie się!-  Spojrzałam na moja mamę i na Niall'a. Był zdezorientowany. Tak bardzo chce mi się płakać. 
- Zamknij się Louis! Ty nic nie wiesz! Nie całowałam się z nim.- W połowie zdania załamuje mi się głos i czuję łzy na policzkach.- Nie twój zasrany interes z kim się zadaję, a z kim nie. Nie powinno ci to przeszkadzać.
- Ale to ja siedziałem obok ciebie kiedy powtarzałaś, jak go nienawidzisz i kiedy wylewałaś łzy na moim ramieniu! Najwidoczniej, to wszystko było bez sensu!
- Mówisz teraz, że żałujesz, iż wtedy się mną opiekowałeś?!- Krzyknęłam, powstrzymując płacz. 
- Tak!- Odpowiedział bez namysłu. To tak cholernie zabolało, oddech uwiązł mi w klatce piersiowej. Dlaczego on to robi?.- Nie, Chloe, nie...- Próbował do mnie mnie podejść. 
- Nie! Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie!- Uderzyłam go w twarz.- Zostawcie mnie wszyscy! 
Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Czemu on powiedział to wszystko? Wybuchnęłam głośnym płaczem i rzuciłam się na łóżko, chowając głowę w poduszki. Dlaczego każdy musi mnie ranić? 


~ Czytasz=Komentujesz
Naprawdę was o to proszę xx


11 komentarzy:

  1. a czemu taki krótki ?

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ogólnie to super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że jest. Nie będą teraz zbyt długie, tak sądzę. ;3
      +dziękuję <3

      Usuń
  3. Super :)
    Szkoda tylko że krótki a już się rozkręcało :D
    Syla xd

    OdpowiedzUsuń
  4. w miarę jak na amatorkę. Poćwicz trochę styl, spróbuj umieszczać bardziej wyraziste wątki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Boooskie *__*
    Kocham to i ciebie też ♥♡
    Julitka :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo <3 czekam na nastepny ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne to!! <33333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  8. Niall posmutniał, Louis wściekły.. Obydwóm na niej zależy!
    Noo cóż - ona już wybrała :3
    Ojj to co będzie na tym spotkaniu, na które go zaprosiła xd

    eg.

    OdpowiedzUsuń