Na początek nie mam nic na swoje wytłumaczenie ;c
________________________________________
Od kłótni z Harry'm minął prawie tydzień. Widywałam go w szkole, ale nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Zauważyłam tylko, że podczas lekcji patrzył się na mnie, przez co w ostatnim czasie trudno mi się skupić na nauce. Mam ochotę podejść do niego i wydłubać mu te śliczne oczy. Często spoglądałam w jego stronę, zazwyczaj patrzył się w moją stronę i to zawsze ja odwracała wzrok jako pierwsza. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, co jest gorsze, niż gdyby był na mnie wściekły. Jak głupia liczyłam na to, że podejdzie do mnie, przeprosi i wyjaśni, że tak naprawdę nie chciał tego powiedzieć. Świadomość tego, że minęło już tak dużo czasu, uświadomiło mi, że nie ma zamiaru tego zrobić.
Postanowiłam go ignorować. Oddzieliłam się od niego grubym murem i nie miałam najmniejszego zamiaru wszystkiego naprawiać, w końcu to nie moja wina. To co powiedział tamtego wieczoru zakodowało się w mojej głowie. Kiedy staram się o nim nie myśleć, jego słowa wracają ze zdwoją siła, powodując wewnętrzna panikę i ból. Zaufałam mu, wiedział o mnie tak dużo. Jednak wszyscy w koło mieli rację, powinnam zachować dystans. Nie był wart mojego czasu. Boję się, że wyjawi tajemnicę wszystkim wkoło. Czasami mam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą i śmieją się.
Nienawidzę go za to co powiedział. Jest dla mnie nikim.
Jesteś suką Chloe...
Pomimo sprzeczki z Harry'm były jakieś plusy. Spędziłam trochę czasu z mam. Pomogła mi rozpakować resztę rzeczy, które przywiozła ze sobą. Było tego dość dużo, więc całą swoją uwagę próbowałam skupić właśnie na tym, choć trochę to pomogło. Niestety, wyjechała w piątek. Lou przez ten czas, co prawda jest to dość oczywiste, spędzał z El. Samotność w tamtym momencie strasznie dobiłaby mnie, a nie chciałam tego. Nie byłam sama, odwiedzał mnie Niall.
~*~
-Loe naprawdę nie chcesz ze mną iść? Będzie fajnie.- Blondyn uśmiechnął się do mnie. Spojrzałam w dół na szary kłębek zwinięty na moich kolanach.
-Imprezy to nie jest coś za czym przepadam. Od samego przyjazdu tutaj o niczym innym nie słyszę.-Zmarszczyłam czoło. Dyskoteki są naprawdę nie dla mnie Zbyt dużo ludzi, głośna muzyka to sprzeczne z moim charakterem.
-Jesteś imprezowym gównem.- Fuknął Niall i opadł na poduszki. Parsknęłam śmiechem i zakryłam usta dłonią.
-Ty naprawdę się zaśmiałaś.-Zdziwiony spojrzał w górę na moja twarz.- Wow, to sukces.
-Och, zamknij się.-Przewróciłam oczami
-To co dzisiaj robimy?- Ułożył ręce pod głową i skrzyżował nogi w kostkach.
-Myślałam, że pójdziesz sam... znaczy beze mnie...
-Nigdzie się nie ruszam.-Puścił mi oczko.
Naprawdę muszę się zastanowić jakie zajęcie obrać na dzisiejsze popołudnie. W ten weekend spędził ze mną tak wiele czasu, że doszczętne wyczerpał moje pomysły. Jest niedziela wieczór, jutro szkoła. Nie mam pojęcia, co mamy robić.
-To naprawdę trudne, żeby coś wymyślić, skoro robiliśmy już tyle rzeczy.
-Masz na myśli to nudne oglądanie filmów z tobą? To tak. Jest wiele ciekawszych rzeczy, na przykład kino, kręgle...
-Tak, tak. Tylko, że nie chcę nigdzie wychodzić. Wolę posiedzieć tutaj, na dworze jest chłodno i zbliża się zima.
-Nie narzekaj na pogodę, tylko przyznaj, że jesteś imprezowym gównem.
-Przestaniesz mnie tak nazywać?-Uderzyłam go poduszką w głowę.
-Tak, jeśli się zgodzisz.-Wyszczerzył się w szerokim uśmiechu.
No ugh...
-Dobra niech ci będzie.-Odgarnęłam włosy na jedno ramię.
-Naprawdę? Idź się szykuj.
-Już, już.
Niechętnie wstałam łóżka i podałam Strenger'a Niall'owi. Tak w ogóle nie wiem co mam na siebie włożyć. Podeszłam do szafy i patrzyłam na ubrania znajdujące się w środku. Jęknęłam w rozpaczy. To będzie trudne.
-Pospiesz się może. Mam zamiar jeszcze dzisiaj zdążyć tam jechać.-Zaśmiał się.
-Powinieneś się cieszyć, że w ogóle się zgodziłam.-Zgromiłam go spojrzeniem. Podniósł ręce w obronnym geście i się zamknął.
Już mam. Chwyciłam wszystko co było mi potrzebne i ruszyłam do łazienki.
Wyszłam po 15 minutach. Ze spojrzenia Niall'a można było wyczytać, że jest w porządku.
-Yyy...-Gwałtownie usiadł na łóżku. Zachichotałam.
-To nic takiego.- Miałam za sobie czarne spodnie ze skóry, bluzkę bez ramiączek w koronkę i kurtkę, do tego czarne szpilki.- Wyglądam jak Gotka, ale co tam.
-Nie, podoba mi się i to strasznie.-Puścił mi oczko. -Jest idealnie.
Podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę.
-Poczekaj, zobaczę jeszcze co u Lou.-Cmoknęłam go w policzek, zostawiłam ślad czerwoną szminką. Gdy moja rękę prawie już dotykała jego policzka, powstrzymałam się od starcia jej. Tak będzie lepiej.
Jesteś suką...
Co?! Nie, nie, nie. Cholera jasna.
Zatrzymałam się przy lustrze w korytarzu, spojrzałam na siebie. Cóż, może jednak miał rację. Wyglądam jak rasowa dziwka. Może lubi takie? Sądząc po tym wszystkim co o nim wiem, można stwierdzić, że tak jest. Skoro ma taki gust. Dlaczego miałabym mu nie dać tego, czego chce. Oblizałam usta. Myślę, że to może się udać. Zacznę od dzisiaj na blondynie...
Zastałam Louisa w swoim pokoju, czytającego jakiś sportowy magazyn.
-Um.. nie przeszkadzam?-Oparłam się biodrem o drzwi.
-Oczywiście, że nie.-Uśmiechnął się i odłożył gazetę na stolik.-Wyglądasz zabójczo. Chodź tutaj.
Rozłożył ręce w znanym mi geście. Podeszłam do łóżka i wtuliłam się w niego.
-Gdzie się wybieracie?
-Niall zabiera mnie na jakąś domówkę. Tak naprawdę nie mam pojęcia dokąd. Mam nadzieję, że wrócę cała.-Zażartowałam.
-Nawet tak nie mów.-Skarcił mnie.-Życzę miłej zabawy.
-Przyszłam tylko spytać, czy wychodzisz gdzieś dzisiaj, bo nie wiem czy muszę brać klucze.
-Cóż... nie, w sumie nigdzie. Liam ma wpaść tylko na chwilę.
-To w porządku, o jeden kłopot mniej.-Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w czoło.-Na razie.
-Pa Chloe.-Pomachał mi gdy wychodziłam.
Przy wyjściu przez przypadek wpadłam na Irlandczyka.
-Przepraszam.-Zaśmiałam się.
-Nic się nie stało.-Ponownie chwycił moją dłoń i wyszliśmy z mieszkania.
~*~
-Naprawdę musisz pić, aż tyle?-Widziałam zmartwioną twarz Niall'a.
Opróżniłam już któregoś z rzędu drinka. W głowie szumiało mi od nadmiaru alkoholu. Nie było to miłe uczucie, ale musiałam to zrobić, żeby mój plan się udał. Wiem, że jutro będę tego żałować.
-Nie zgrywaj takiego grzecznego, tylko chodź ze mną zatańczyć.-Zrobiłam smutną minę i wyciągnęłam go na środek pokoju, gdzie tańczyli ludzie tak samo pijani jak ja sama. Zaśmiałam się.
-Nie powiem, że nie podoba mi się to jak otwarta jesteś na wszystko, gdy jesteś pijana, ale powinnaś zwolnić. -Poczułam jego ręce na talii. Bujałam się w rytm muzyki.
-Och, zamknij się.-Zarzuciłam ręce na jego kark i przywarłam swoimi ustami do jego. Czego innego mogłam się spodziewać? Odwzajemnił pocałunek. To było tak oczywiste, że mnie pragnie. Jego ręce zjechały w dół na mój tyłek, ale nie przeszkadzało mi to. Nie dam się. Wepchnęłam swój język do jego buzi. Świetnie całuje nie powiem.
-Loe...-Próbował mnie odepchnąć.
-Nie mów, że tego nie chcesz, bo wiem że to nie prawda.
Ponownie złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
Jesteś suką...
Zamarłam.
Harry's POV
Ja pierdole. Ta impreza jest tak nudna, że to aż żenujące. Zabawa wygląda zupełnie inaczej bez alkoholu. Nie wiem, dlaczego nie piję razem z Zayn'em i Andy'm. To tak dziwne, że tego nie rozumiem. Nie mogę pić, po prostu nie mogę. Ostatni raz, kiedy... Ach no tak, kiedy pokłóciłem się z Chloe. To tak cholernie niedorzeczne. Zaledwie dwa tygodnie temu wybaczyła mi wszystko co jej zrobiłem, żeby mogła bliżej mnie poznać, a teraz skończyło się na tym, że szczerze mnie nienawidzi. Kurwa, dziw się Styles dlaczego. w końcu nazwałeś ją suką. Jestem idiotą. Schowałem twarz w dłoniach. Jeszcze teraz będę się nad sobą użalał. Co się ze mną dzieje?
Musiałem skupić się zupełnie na czymś innym, więc zacząłem rozglądać się wkoło, czy nie ma kogoś znajomego. Większość ludzi była ze szkoły, znałem ich tylko z widzenia. Wszyscy upici, trochę mniej lub bardziej. Nagle rzuciła mi się znana blond czupryna, wśród tańczących. Mój dobry kolega obściskiwał się z jakąś mega seksowną laską. Zmierzyłem ją od góry do dołu. Zaraz... Te włosy. Odwróciła się twarzą do mnie, ale nie patrzyła w tą stronę. Dalej tańczyła. To Chloe. I o Boże, czy ona właśnie ociera swoim tyłkiem o krocze Niall'a? Zacisnąłem pięści ze złości. I kurewsko jej się to podoba. Jak ona może to robić? Zaśmiała się. Zaraz nie wytrzymam.
-Ej, stary co jest?-Zgromiłem wzrokiem Zayn'a.
-Nic, po prostu...- Spojrzałem z powrotem w miejsce, gdzie stała Loe. Nie ma ich. Zerwałem się z kanapy, na której siedziałem.
-Gdzie idziesz?-Spytał zdziwiony Andy.
-Zaraz wracam.
Zacząłem przepychać się między pijanymi nastolatkami. Jakie to irytujące, kiedy nie chcą cię przepuścić. Gdyby kurwa wiedzieli jak wściekły jestem, robiliby to bez problemów. Nie mam najmniejszej ochoty na bójki.
Za chwilę naprawdę oszaleję. Przeszedłem prawie cały dom i nigdzie ich nie ma. Cholera jasna. Spojrzałem na telefon. Szukam ich już od ponad 15 minut. Nagle zauważyłem Niall'a w kuchni z piwem w ręce. Zabiję go.
-Horan!- Wściekły podszedłem do niego i chwyciłem go za koszulę, przyciskając do ściany.-Jak śmiałeś całować Chloe?! Sukinsyn z ciebie! Dostaniesz tak w ryj, że własna matka cię nie pozna!-Syknąłem mu do ucha.-Tak w ogóle gdzie ona jest?-Rozejrzałem się, ale nigdzie jej nie było. Kurwa!
-Spokojnie stary, wyluzuj. Sama się do mnie przystawiała.-Zaśmiał się. Przycisnąłem go bardziej. Skrzywił się.-Nie wiem gdzie jest. Kiedy ostatni raz ją widziałem tańczyła z jakimiś dziewczynami.
-Nigdzie jej nie ma do cholery!-Albo mi kurw powie, albo naprawdę go zabiję.
-A sprawdzałeś do góry?-Parsknął. Co za idiota. Ona nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego.
-Ale...
-Idź jej szukaj, wybawco od siedmiu boleści.-Wyszarpnął mi się i wyszedł.
Nie mogła tam być, przecież to Chloe. Ona taka nie jest. Niech to szlag! Pobiegłem po schodach na piętro. Wszedłem do pierwszego lepszego pokoju. Jak na złość jej tam nie było. Drugie drzwi... łazienka. Ja pierdole! Trzecie... Zdecydowanie ktoś tu jest. Otworzyłem je. Dwóch napalonych nastolatków miziało się z dziewczyną. Cholera! To Chloe. Odepchnąłem ich od niej.
-Spierdalać stąd!-Jednemu z nich przywaliłem pięścią w twarz. Jak mogą.
-Co robisz, psujesz nam zabawę.-Usłyszałem wkurzony głos Loe.
Spojrzałem jej w oczy. Była wkurzona i upita. Naprawdę jej nie poznaję. Jeszcze raz zmierzyłem ją wzrokiem, by upewnić się, że nic jej nie zrobili. Ale efekt był zupełnie inny. Jęknąłem, gdy zdałem sobie sprawę jak jest ubrana. Zbyt seksownie jak na siebie. Podkreśliła swoje kształty. Jej bluzka z odkrytym dekoltem jest tak nieprzyzwoita, że to aż zabolało.Zdjąłem swoją bluzę i okryłem jej ramiona. Zakrywając też ten cholernie niebezpieczny obraz jej piersi. Wziąłem ją na ręce mimo jej sprzeciwów.
-Kurwa Harry zostaw!-Szarpała się.
-Nie mam najmniejszego zamiaru.
-Co cię to w ogóle obchodzi? Co ja cię w ogóle obchodzę?!
-Przestań kurwa krzyczeć!-Irytowała mnie już.- Jak ty się ubrałaś?
-Co nie podobam ci się?-Zmarszczyła czoło.
-Nie, po protu jesteś zbyt.. seksowna.-Spojrzałem jej w oczy. Wykorzystała to i wbiła mi nóż prosto w plecy, łamiąc mi przy tym serce.
-Myślałam, że jestem suką, a ty przecież lubisz dziwki.
Włożyła w to tyle jadu na ile mogła. Zaraz po tym w kącikach jej oczu zauważyłem łzy. Nie miałem pojęcia, że moje sowa, aż tak bardzo zakorzenią się jej w głowie. Zraniłem ją i nie wiedziałem co mam z tym zrobić.
czytasz=komentujesz ♥