Postanowiłam dodać dzisiaj kolejny rozdział, z racji, iż za niedługo nie będą pojawiać się dość często. Szkoła i takie tam. Ale w wolnym czasie, obiecuję, że będę pisać co nieco. Rozdział 11 pojawi się w przyszłym tygodniu.
Miłego wieczoru. xx
Usłyszałam ciche pukanie do moich drzwi. Spojrzałam na zegarek. Minęły 2 godziny od kłótni z Louis'em.
- Chloe mogę wejść?- Niall. Jak dobrze, że to nie moja matka.
- Tak.- Powiedziałam na tyle głośno, żeby mnie usłyszał. Drzwi otworzyły się i staną w nich blondyn. Uśmiechnął się do mnie smutno.Usiadłam na łóżku i gestem ręki zachęciłam, żeby podszedł do mnie. Zrobił to o co prosiłam.
- Jak się czujesz?- Spojrzał na mnie z troską w oczach. Wiem, że swoim zachowaniem go zraniłam. Ten dzień nie może być już chyba gorszy, więc nie pozostaje mi nic innego jak porozmawiać z nim o wszystkim co mnie dręczy.
- Bywało lepiej.-Przetarłam chusteczką oczy. Na szczęście nie byłam pomalowana. Jedyny plus.
- Louis miał zamiar przyjść cię przeprosić, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie i wyszedł.
Czemu taka wiadomość mnie zabolała. Mój najlepszy przyjaciel, który zna mnie jak nikt inny, zostawił mnie. Odszedł. Nie starał się nawet mnie przeprosić, ani porozmawiać. Czułam łzy zbierające się pod moimi powiekami. Horan zauważył to i nic nie mówiąc, przytulił mnie.
- Dziękuję, że chociaż ty to zrobiłeś.- Uściskałam go bardzo mocno. Chciał się ode mnie odsunąć, lecz bardziej owinęłam ramiona wokół jego szyi.
- Chcę z tobą porozmawiać. - Wyszeptał mi do ucha.
- Też miałam taki zamiar.-Puściłam go i spoważniałam.- To wszystko co dzisiaj usłyszałeś od Louis'a to... to..
- Zaskoczyło mnie to, jednak nie uwierzę dopóki sama mi tego nie powiesz.-Jego zawsze idealnie ułożone włosy, wyglądały dzisiaj dość mizernie. Ciekawe ile wypił na wczorajszej imprezie.
- To, że spałam u Harry'ego, wiesz od niego samego.- Spojrzałam niepewnie w jego oczy.
- Tak. Wszyscy byli tym zszokowani. Dlaczego to zrobiłaś?
- Ja... um...- Muszę opowiedzieć mu całą moją historię, może wtedy zrozumie, czemu jestem taka, a nie inna.
Zaczęłam opowiadać o Steave, o tym jak go poznałam, co ze mną robił, jak tej cholernej nocy próbował mnie zgwałcić, kiedy Louis mnie odnalazł i uratował. O początkach całej znajomości z Boo i o mojej rodzinie. O sprawie na policji, przez którą i tak nikt nie odnalazł Goulding'a.
-... Wczoraj wieczorem, przyszedł do klubu. Znalazł mnie, wychodziłam wtedy od Harry'ego. Dlatego już do was nie wróciłam. Pobił mnie.- Podciągnęłam rękaw koszuli, którą jeszcze na sobie miałam. Ujrzał czerwony bandaż.
- Gdzie kurwa wtedy był Styles?!
- Gdyby nie on, byłoby jeszcze gorzej. W ostatniej chwili mnie odnalazł, jestem mu za to bardzo wdzięczna. Przez to, wybaczyłam mu wszystko co mi zrobiłam. Postanowiliśmy zacząć od nowa. Jest teraz moim dobrym kolegą.
- Ale to nadal nie wyjaśnia tego, czemu nie wróciłaś do nas?- Złapał mnie za rękę.
- Nie mogłam. Harry mi na to nie pozwolił. Bał się, że Steave będzie gdzieś na mnie czekał.
- Wszystko o czym teraz mówisz, jest tak niepodobne do zachowania Harry'ego, że nie mogę uwierzyć.
- To jak wytłumaczysz to, że siedzę teraz obok ciebie? Mogłam leżeć gdzieś na ulicy i wykrwawiać sie na śmierć.
- Ok, wierzę ci. Odpowiedz mi na jeszcze jedno pytanie.
- Tak Niall?
- Naprawdę się z nim całowałaś?- Teraz w jego oczach widziałam tylko i wyłącznie smutek.
- To nieprawda.- Skłamałam, nie chcę go ranić.
- To w takim razie, Louis musi cię poważnie przeprosić.
- Stwierdzając to, iż teraz to ty siedzisz koło mnie, a nie on, jest wystarczającym potwierdzeniem, że już dawno przestał się o mnie troszczyć.
- Nie myśl tak. Martwi się o ciebie.
- Teraz najważniejsza jest dla niego, tylko i wyłącznie Eleanor. Mogłabym nawet umrzeć a on...- Niall zakrył mi usta dłonią.
- Nie kończ tego, dobrze?- Skinęłam głową. Odciągnęłam jego rękę.
- Mogę teraz ja o coś ciebie spytać?- Dotknęłam jego policzka, żeby spojrzał mi w oczy.
- O co chodzi?- Był zmieszany. Jeśli nie teraz to nigdy.
- Co tak naprawdę do mnie czujesz Niall?- Moje pytanie, całkowicie wytrąciło go z równowagi. Kompletnie się go nie spodziewał. Ale musiałam, chcę wiedzieć co tak naprawdę mnie z nim łączy. Wiem, że nie jestem dla niego zwykłą znajomą.
- Chloe...- Podrapał się do karku, ponownie spojrzał w moje oczy.- Zakochałem się w tobie, kiedy po raz pierwszy cię zobaczyłem. Podobasz mi się i to bardzo. Ale wiem, że ty nigdy nie spojrzysz na mnie tak jak ja na ciebie i nie...- Tym razem ja uciszyłam go swoją ręką.
- Zamknij się.- Zaśmiałam się.- Gadasz bzdury, wiesz o tym?
- Ale ja naprawdę...- Pocałowałam go.
Nie planowałam tego, ale to przez nadmiar emocji. Bardzo go lubię, nie chcę go zawieść. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym go zraniła. Wiem, jestem straszna. W jednym dniu, całuję się z dwoma mężczyznami. Dlaczego mi to nie przeszkadza?
Niall odwzajemnił pocałunek, odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam się.
- Miałbyś ochotę wyskoczyć ze mną na kolację?- Bez zastanowienia zaproponowałam mu... randkę? To naprawdę to mnie niepodobne. A może własnie taka jestem?
- Jasne. Może we wtorek? Jeśli ci nie pasuje to w porządku.
- Nie, jest ok.- Puściłam mu oczko.
Usłyszałam dzwonek mojego telefon, sięgnęłam po niego. Harry.
- Przepraszam na chwilę.- Nie wyszłam, nadusiłam zieloną słuchawkę.
- Cześć Chloe.- Usłyszałam głos chłopaka w loczkach.
- Hej, Harreh.- Uśmiechnęłam się sama do siebie. Niall cały czas na mnie patrzył.
- Co robisz?
- Siedzę w pokoju. W zasadzie to na łóżku.
- Sama?
- Um.. Tak.- Spojrzałam przepraszająco na Horana.
- Mógłbym do ciebie wpaść za godzinę?
- Harry, myślę, że tak.
- To fajnie.- Słychać było nutę zadowolenia w jego głosie.
- To do zobaczenia.
- Pa Chloe.- Rozłączyłam się.
Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej czystą bieliznę.
- Po co dzwonił?- Odwróciłam się do Niall'a.
- Przyjdzie za godzinę. Jak myślisz, przebrać się czy nie?- Spojrzałam mu w oczy.
- Nie, jest w porządku. Pomijając to, że to rzeczy Harry'ego.- Fuknął.
- Och, daj spokój. Zaraz wracam.- Weszłam do łazienki. Muszę wziąć prysznic, nie ma wyjścia. Postanowiłam, że zrobię lekkie loki i zostanę w rozpuszczonych włosach, nałożyłam makijaż na twarz. Ubrałam się w to co wcześniej, ale bardziej starannie, przez co wyglądałam elegancko. Niall jakoś zbytnie nie wypowiedział się, czy mu to przeszkadza czy nie. Zastanawiam się, jak bardzo jeszcze się zmienię. Lubiłam dawną siebie, ale to już nie wróci. Zrozumiałam, że wcześniej Louis miał nade mną przewagę. Robiłam to co on uważał za słuszne i nie sprzeciwiałam mu się. Teraz dopiero byłam sobą, zdanie Lou już się dla mnie nie liczy. Jestem małą ździrowatą dziewczyną. Ździrowatą? Tak, to określenie jak najbardziej pasuje do sytuacji w jakiej się obecnie znajduję. Z jednej strony kocham Boo, z drugiej całuję się z Harry'm, a na dodatek idę na randkę z Niall'em. Czy to wszystko ma jakikolwiek sens? Przekonam się dopiero, kiedy to wszystko wyjdzie na jaw. Będę przegrana. Jak na razie chcę żyć chwilą i nie przejmować się niczym.
Wyszłam z łazienki. Na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech. Chłopak nadal siedział na łóżku. Podeszłam do niego.
- To jak wyglądam?- Przejechałam palcem po jego policzku.
- Um... Ślicznie, naprawdę ładnie.- Posłał mi niepewny uśmiech.
- Liczyłam na inny komentarz, no ale cóż, myliłam się. Chodź, posprzątam trochę. A i co robi moja mama?- Złapałam go za rękę i pociągnęłam do kuchni.
- Kiedy do ciebie przychodziłem, spała na kanapie. Była zmęczona podróżą, a teraz..
- Chloe, wyszłaś w końcu.- Wpadłam na mamę.
- Tak, musiałam. Zaraz będę mieć gościa.
- To dobrze się składa, bo wychodzę. Idę się spotkać z dawną koleżanką, przeprowadziła się tu i umówiłyśmy się na kawę.
- Ok, nie ma sprawy. Weź klucze z szafki w przedpokoju, w razie czego, jeśli nikogo by nie było.- Uśmiechnęłam się do niej.
- Pa, kochanie.- Pocałowała mnie w policzek.- Cześć Niall.- Pomachała mu, kiedy odchodziła.
- Na razie.- Chłopak puścił mi oczko.
- Chodź, pomożesz mi. Zrobimy coś dobrego, bo jestem głodna.
- Ok.- Weszliśmy do kuchni. Otworzyłam lodówkę.- Może gofry?- Zaproponował.
- Tak, to dobry pomysł. Harry też się naje.
Zignorował moją uwagę i zaczęliśmy przygotowywać danie.
Kiedy skończyliśmy, zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć.
- Dobrze.- Wycierałam właśnie ręce w ręcznik i wstawiłam wodę na herbatę.
Podśpiewywałam sobie pod nosem, czekając aż wrócą.
- Cześć, Chloe!- Usłyszałam wesoły głos Harry'ego, zaraz po tym pojawił się przede mną.
- Hej, Harry.
- Wyglądasz seksownie.- Zaśmiałam się. Poruszył brwiami i pocałował mnie w policzek.
- Co to cholery?!- Odwróciłam się w stronę Niall'a.
- O... um.. Tylko się witał, spokojnie.- Wyjaśniłam.
- Jasne.- Poszedł do salonu.
- Ktoś tu jest zazdrosny.- Harry złapał mnie za rękę.
- Podobam mu się. Daj spokój, proszę.- Spojrzałam mu w oczy.
- Jak chcesz.- Pocałował mnie w usta.
- Zostaw. Idziemy jeść.
Wzięłam talerz do ręki i wyszłam z kuchni.
- Tylko, masz jeszcze kilku gości.
- Co?!- Spojrzałam zdziwiona na ludzi w pokoju. Siedziała tu cała paczka Styles'a.
- Chloe, to Jade.- Dziewczyna, którą Harry wskazał palcem, była prześliczna. Miała lekko kręcone, brązowe włosy i ciepły uśmiech.
- A to Caroline.- Ta była blondynką, ale wydawała się dość przyjazna.- Kuzynka Perrie.- Nie mam wątpliwości, że będzie miła.
- Cześć wszystkim.- Postawiłam gofry na stole.- Ale nadal nie rozumiem, co tu robicie?
- Jak to co?- Zdziwił się Zayn.- Poprawiny po osiemnastce muszą być.- Wyciągnął na stół zgrzewkę piwa. Andy postawił wódkę.
- Chyba, że tak.- Szukałam wolnego miejsca, gdzie mogłabym usiąść. Znalazłam wolne, między Harry'm a Niall'em. Cholera. Styles poklepał ręką w kanapę, żeby usiadła. Przewróciłam oczami i zrobiłam co chciał. Czułam wzrok blondyna na sobie. To krępująca sytuacja.
- Więc jak żyjecie po imprezce?- Zaczęłam rozmowę.
- Ledwo, ale nie jest tragicznie.- Zaśmiała się Perrie.
- Co ty gadasz? Wczoraj było marnie. Jutro trzeba to nadrobić.- Zayn zatarł ręce z radości. Usłyszałam śmiechy Caroline i Jade. Ta druga siedziała koło Andy'ego i trzymała go za rękę.
- Wy dwoje? Jesteście razem?- Pokazałam na nich palcem.
- Tak.- Dziewczyna uśmiechnęła się słodko do swojego chłopaka i pocałowała go.
- Aww!- Zaśmialiśmy się wszyscy.
Poczułam rękę Niall'a na swojej. Splotłam swoje palce z jego. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się. Najwyraźniej nie spodobało się to Harry'emu, bo zrobił to samo, tylko z moją prawą ręką. Co oni wyprawiają?! Mierzyli się surowymi spojrzeniami. Dałabym uciąć sobie głowę, że wszyscy patrzyli się na nas. Niall przyciągnął mnie do siebie. Harreh był wkurzony i to strasznie. Zerwał się z kanapy, ale wciąż trzymał moja dłoń. Blondyn też wstał i niebezpiecznie zbliżył się do Styles'a.
- Przestańcie. Proszę, Harry.- Spojrzałam smutno w jego tęczówki i puściłam rękę Horana.
- W porządku, ale ja wychodzę.- Fuknął i wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Wybiegłam za nim.
- Harry wracaj!
Mam nadzieję, że wam się podobał.
Liczę na szczere komentarze, jak pod poprzednim rozdziałem.
~ Czytasz=Komentujesz
sobota, 4 stycznia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
9.
Czytasz=Komentujesz
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku miśki kochane ♥
Przepraszam, że tak późno. Ale jest.
Miłego czytania :3
P.S. Rozdział dedykowany jest dla Julitki @jujitkaaaxD ♥
~ Czytasz=Komentujesz
Naprawdę was o to proszę xx
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku miśki kochane ♥
Przepraszam, że tak późno. Ale jest.
Miłego czytania :3
P.S. Rozdział dedykowany jest dla Julitki @jujitkaaaxD ♥
Obudziłam się spocona i przyduszona przez ciało Harry'ego. Otworzyłam oczy i ujrzałam śpiącą twarz chłopaka. Cicho pochrapywał. Nie chcąc go budzić, próbowałam wydostać się z jego uścisku. Jednak na marne. Jest ode mnie o wiele silniejszy i większy.
- Harry...
Potarłam swoim nosem o jego. Nie zareagował, lecz tylko mlasnął ustami.
- Cholera, Styles. Obudź się.
Kopnęłam go piętą w kostkę.
- Hmm?- Wymruczał przy moim uchu.
- Możesz mnie puścić? Byłabym wdzięczna. Muszę do łazienki.- Poluźnił nieco rękę na moim pasie. To wystarczyło.
Usiadłam na łóżku. Przeciągnęłam się i głośno ziewnęłam. Mam nadzieję, że śpioch nie będzie miał nic przeciwko, jeśli pożyczę co nieco od niego. Wstałam i podeszłam do szafy, otworzyłam ją. Zaczęłam przeglądać każdy wieszak. W ręce wpadła mi biała obcisła bluzka . Mam nadzieję, że pomimo tego, iż chłopak jest ode mnie wyższy prawie o głowę, nie będzie to, aż tak dużym problemem. Myślę, że będę wyglądać dość znośnie. Poszperałam jeszcze i tak jak myślałam, nie ma w niej żadnych damskich spodni albo chociażby spódnicy. Znalazłam jednak bardzo wąskie czarne spodnie. Nogawki da radę podwinąć. Kiedy już zamykałam drzwiczki, z jednego z wieszaków spadła czerwona koszula w kratę. Chwyciłam ją i weszłam do łazienki. Zdecydowałam się na prysznic. Wysuszyłam włosy, liczę na to, że Harry się obudził. Zaśmiałam się. Uczesałam się w warkocz. Ubrałam się w rzeczy wcześniej przyszykowane. Jego koszula idealnie pasowała do całej reszty. W kącie obok kosza na pranie znalazłam moje szpilki, które zostawiłam wieczorem. Założyłam je i wyszłam z łazienki. Ruszyłam w kierunku kuchni. Muszę coś jeść, zanim umrę z głodu. Spojrzałam na zegarek, który wisiał nad lodówką. Była 10 rano. Moja mam już przyjechała. Cholera. Ciekawe co powiedział jej Louis. Nie chcę już wracać do mojego mieszkania. Wyciągnęłam z lodówki banana, którego znalazłam i nalałam sobie szklankę mleka. Uderzyłam pięścią o blat.
- Czemu od samego rana się denerwujesz?- Odwróciłam się, w drzwiach ujrzałam Harry'ego.
- Wystraszyłeś mnie.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ślicznie wyglądasz w moich rzeczach. Tylko teraz nie mam co na siebie włożyć.- Założył ręce na piersi i prychnął.
- Och, czyżby pan Styles się obraził?- Podeszłam do niego i szturchnęłam go w żebro.
- Nie wcale. I na dodatek jesz moje zapasy. Jak?- Potrząsnął śmiesznie głową. Zaśmiałam się.
- Normalnie. - Puściłam mu oczko.
- Aż tak cię to bawi?- Uniósł jedną brew.
- Nie, może troszkę.
- To pożałujesz. - Przerzucił mnie sobie przez ramię.
- Harry! Puść!
- Nie.- Zaczął mnie łaskotać.
- Boże. Przestań!- Okładałam jego plecy pięściami.
- Jak chcesz.- Położył mnie na blacie wyspy w kuchni.
- Um...- Stanął między moimi nogami.
- Wyglądasz naprawdę ślicznie w moich ciuchach. - Uśmiechnął się.
- Tak wiem. Harry...- Poprawił kołnierzyk koszuli. Dotknął miejsca na mojej szyi.
- Ał.- Zasyczałam. Przyłożyłam rękę.
- To... to ślad...- Nie mógł się wyjąkać.- Co? Chloe? Kurwa! Nie mówiłaś, że masz chłopaka!
- Harry co ty wygadujesz?!- Usiadłam i spojrzałam mu w oczy.
- Czemu tak cholernie mnie wykorzystałaś?!- wykrzyczał mi to w twarz.
- Nie wykorzystałam cię! Jesteś śmieszny!
- Śmieszny powiadasz?- Spojrzał mi ostro w twarz i złapał za nadgarstek.
- On to zrobił. Steave!- Jego wzrok złagodniał.- Boże. Puść.
Zrobił co mu kazałam. Chwyciłam jego dłoń i kreśliłam jakieś wzorki. Może podziała to na niego, tak samo jak na mnie. Patrzyłam jak po woli jego oddech powraca do normy.
- W porządku?- Chciałam się upewnić.
- Tak. Ale czemu wcześniej mi nie powiedziałaś?
- Myślałam, że to nic takiego. Gdybym wiedziała, powiedziałabym ci to od razu.- Posmutniałam i podrapałam się po ręce.
- To nic. Przepraszam.- Dotknął palcami mojego policzka, wtuliłam się w jego dłoń. Znowu przybliżył się do mnie i przyłożył czoło do mojego. Czułam rosnące ciepło w moim ciele. Zaczęłam szybciej oddychać. Nasze usta dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Przyłożyłam swoje wargi do jego. To nie był pocałunek, nasze oddechy mieszały się. Odważyłam się i złapałam go za kark, przyciągając do siebie. W tym momencie zaczął mnie namiętnie całować. Położył swoją rękę na moim biodrze. Przerwałam na chwilę, by za chwilę ponownie wpić się w jego usta.
- Chloe...
- Harry...
Wyszeptaliśmy jednocześnie, jeszcze gdy nasze wargi się dotykały.
- Nie możemy.
- Wiem, Harreh.- Otworzyłam oczy.
- To czemu to robimy?
- Nie wiem. - Przygryzłam wargę i spojrzałam na jego. Były różowe i lekko opuchnięte.
- Jesteś piękna. Tak bardzo przepraszam cię za to, co wcześniej zrobiłem.
- Harry, przestań. Nie obwiniaj się już, zapomnijmy o tym. Teraz jesteś moim kolegą.
- Kolegą... Wiesz jak głupio to brzmi? To co robimy teraz, nie można nazwać koleżeńskimi stosunkami.
- Skończ już te swoje wywody. Odwieziesz mnie do domu?- Uśmiechnęłam się.
- Oczywiście, weź swoją torebkę i jedziemy.- Zeskoczyłam z blatu i poszłam do przedpokoju, zabrałam swoje rzeczy.
- Jestem gotowa!- Krzyknęłam, żeby usłyszał.
- Idę!- Wybiegł z salonu, skacząc na jednej nodze i zakładając trampka. Uderzył się w szafkę. Zaśmiałam się.
- Chodźmy już.- Złapałam go za rękę i wyszliśmy z mieszkania.
Zajechał samochodem pod mój blok. Wygasił silnik. Otwierałam właśnie drzwi.
-Odprowadź mnie pod drzwi jak przypada dżentelmenowi?- Puściłam mu oczko i wyszłam z auta.
- Louis, nie będzie miał problemów, jeśli zobaczy cię ze mną?- Podrapał się po karku.
- Co mu do tego? Będzie się musiał do tego przyzwyczaić.- Uśmiechnęłam się i poprawiłam bluzkę.
-Sugerujesz, że będziesz się ze mną spotykać?- Poruszył brwiami.
- Miałam na myśli to, iż musisz mi zwrócić sukienkę. A ja musiałabym oddać ci ubrania. To są już dwa spotkania. Jeśli oferujesz więcej, nie mam nic przeciwko.
- Masz rację. Cóż, z tego co słyszałem jutro wychodzimy w wspólnie całą paczką na imprezę do baru. Miałabyś ochotę iść ze mną?
- Jutro jest poniedziałek, jak sobie wyobrażasz to, że następnego dnia musiałabym wstać do szkoły?
- Dasz radę. Ja jakoś mogę. Wyjdziemy wcześniej, jeśli chcesz.
- Taki układ mi pasuje.- Staliśmy już przy moich drzwiach. Stuknęłam w nie kluczami.- To tu.
- Chloe, dasz mi swój numer telefonu?- Spojrzał na mnie niepewnie.- Chciałbym się z tobą skontaktować przed imprezą.- Szybko wyjaśnił.
- Nie ma sprawy. To przecież tylko głupie cyferki.- Podałam mu swój telefon, on wyciągnął do mnie swojego iPhone'a. Wymieniliśmy się numerami.
- To na razie Chloe.- Nachylał się już, żeby mnie pocałować, kiedy drzwi nagle się otworzyły i stanął w nich Louis.
- Jesteś wreszcie. Mama na ciebie czeka.- Zmierzył surowym wzrokiem Harry'ego.- Musiałaś jeszcze z nim wrócić?- Fuknął oskarżycielsko.
- Daj jej spokój.- Warknął Styles.
- Spokojnie. Boo mogę wracać z kim tylko chcę. Nie musisz mi mówić z jakim towarzystwem mam się zadawać lub nie. Pa Harry.- Pocałowałam go na pożegnanie w policzek i przepchnęłam się w wejściu przez Louisa. Zatrzasnął za mną drzwi i czułam jego oddech na swoich plecach. W salonie zauważyłam moją mamę, a obok niej Niall'a. Stanęłam zamurowana. Chłopak zmierzył mnie spojrzeniem, gdy zauważył, że mam na sobie ubrania jego kolegi, posmutniał i z rezygnacją oparł się o poduszki.
- Hej, Niall.
- Cześć.- Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek na przywitanie.
- Witaj mamo.- Podeszłam do niej i wyściskałam się z nią.
- Dzień dobry kochanie. Wszystkiego najlepszego.- Uśmiechnęła się. Kiedy miałam zamiar usiąść, odezwał się Lou.
- Co ty do cholery robisz?!
- Co masz na myśli?- Był wkurzony i to bardzo.
- Nie pamiętasz już co Harry ci zrobił?! Jak płakałaś przez niego każdego wieczoru?! Nie pamiętasz tych wszystkich siniaków?! A teraz, co? Przyprowadzasz, go pod nasze drzwi i co robicie? Całujecie się!- Spojrzałam na moja mamę i na Niall'a. Był zdezorientowany. Tak bardzo chce mi się płakać.
- Zamknij się Louis! Ty nic nie wiesz! Nie całowałam się z nim.- W połowie zdania załamuje mi się głos i czuję łzy na policzkach.- Nie twój zasrany interes z kim się zadaję, a z kim nie. Nie powinno ci to przeszkadzać.
- Ale to ja siedziałem obok ciebie kiedy powtarzałaś, jak go nienawidzisz i kiedy wylewałaś łzy na moim ramieniu! Najwidoczniej, to wszystko było bez sensu!
- Mówisz teraz, że żałujesz, iż wtedy się mną opiekowałeś?!- Krzyknęłam, powstrzymując płacz.
- Tak!- Odpowiedział bez namysłu. To tak cholernie zabolało, oddech uwiązł mi w klatce piersiowej. Dlaczego on to robi?.- Nie, Chloe, nie...- Próbował do mnie mnie podejść.
- Nie! Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie!- Uderzyłam go w twarz.- Zostawcie mnie wszyscy!
Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Czemu on powiedział to wszystko? Wybuchnęłam głośnym płaczem i rzuciłam się na łóżko, chowając głowę w poduszki. Dlaczego każdy musi mnie ranić?
~ Czytasz=Komentujesz
Naprawdę was o to proszę xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)