Ściągnęłam sukienkę i wrzuciłam ją do kosza, tak jak powiedział Harry. Założyłam jego koszulkę, która była na mnie za duża. Podeszłam do lustra i przejrzałam się w nim. Nie wyglądam wcale tak źle jak myślałam. Obejrzałam jeszcze rękę, dobrze mi ją opatrzył. Fajnie było tak na niego patrzeć, kiedy się o mnie troszczy, to miłe z jego strony. Związałam włosy w kuca i wyszłam z łazienki.
Harry leżał na łóżku w dresach i w czarnym, gładkim podkoszulki. Stanęłam koło łóżka i odchrząknęłam.
- Myślę, że mogę się przespać w salonie.- Podniósł na mnie wzrok i wstał.
- Nie wypada. Połóż się tutaj, ja pójdę na kanapę. Należy ci się porządny odpoczynek.- Uśmiechnął się i wziął jedną poduszkę.
- Musiałabym kogoś poinformować, że zostaje u ciebie, mogą mnie szukać, nie uważasz?- Patrzyłam za jego sylwetką, jak odchodzi.
- Już to zrobiłem, napisałem do Niall'a.
- Dziękuję.
- Dobranoc Chloe.-Pomachał do mnie poduszką. Cóż, tak jak przypuszczałam salon znajdował się niecałe dwa mety dalej, więc miał na mnie oko przez całą noc.
- Miłych snów Harry.- Wspięłam się na łóżko i usiadłam na środku.- Jest duże, zmieściłbyś się. - Zaczęłam bawić się nerwowo palcami.
- Tak wiem, ale nie chciałem ci tego proponować i tak dzisiaj zrobiliśmy ogromny krok to przodu. Wystarczy, że przestałaś mnie nienawidzić .- Zaśmiał się.
- W sumie masz rację.- Przykryłam się pościelą, którą wcześniej przyszykował.
Przytuliłam twarz do poduszki, poczułam perfumy. Zaciągnęłam się tym zapachem, Harry pachnie naprawdę dobrze.
Przez najbliższą godzinę nie mogłam zasnąć, natłok wrażeń podziałał na mnie jak duży kubek kawy. Słyszałam ciche pochrapywanie Harry'ego, to było urocze.
Jego mieszkanie jest całkiem przytulne, jak na taką małą powierzchnię. Najwyraźniej ma rękę do takich rzeczy. Zdałam sobie jednocześnie sprawę, że z samego rana będę musiała stąd odejść. Ale tak naprawdę nie mam na to najmniejszej ochoty. W końcu zachciało mi się spać i ziewnęłam. Jeszcze bardziej niż wcześniej ,wtuliłam się w poduszkę. Zasnęłam myśląc o Harry'm.
_______________________________________________________________________________________________
Coś głośno huknęło, podskoczyłam na łóżku przestraszona. Błagam tylko nie to. Podciągnęłam nogi i oparłam brodę na kolanach. I kolejny grzmot. Boże... Zamknęłam oczy, przestraszona. Zauważyłam jasną łunę, za oknem.
- Harry!- Krzyknęłam wraz z głośnym hukiem. Zerwał się ze snu.
- Chloe?!- Podbiegł szybko do mnie i przykucną przy łóżku.- Co się stało?
- B-Burza...- Wyjąkałam.
Przetarł ręką twarz i zaświecił lampkę przy łóżku, nie dawała zbyt dużo światła, ale wystarczająco, bym mogła zobaczyć chociaż jego profil.
- Boisz się?- Spytał z troską i przysiadł koło mnie.
- Tak.- Spojrzałam mu w oczu.
- Nie wiem, co powinienem zrobić. - Podrapał się po karku.
- Mógłbyś ze mną spać?- Wyszeptałam i spuściłam głowę. Złapał mnie za brodę i uniósł do góry.
- W porządku.- Uśmiechnął się.- Będę trzymał ręce przy sobie.- Puścił mi oczko.
- Dziękuję.- Rozległ się kolejny grzmot, głośniejszy niż poprzednie. Rzuciłam się na Harry'ego i mocno przytuliłam.
- Spokojnie. Jestem tu...- Odwzajemnił uścisk. Nie spodziewałam się tego, wcześniej mnie odtrącił. Zaczęłam trząść się z nerwów.- Może się położymy, będzie wygodniej. Teraz wbijasz mi kolano w krocze, to nie jest przyjemne uczucie.
- Przepraszam.- Puściłam go i położyłam się na boku, twarzą do niego. Zrobił to samo.
- Nic się nie stało. Powiedziałem ci już, że nie masz już mnie przepraszać.
- Tak, wiem.- Westchnęłam i zamknęłam oczy.
Kolejny raz piorun uderzył dość blisko, skuliłam się i zmarszczyłam czoło. Poczułam dłoń Harry'ego na swojej. Siłował się z moja pięścią, bym przestała to robić. W końcu uległam i otworzyłam dłoń. Złapał ją i zaczął kreślić wzorki po zewnętrznej stronie. Przestał dopiero, kiedy zauważył, że nie spinam się, aż tak i otworzyłam oczy. Jednak nie puścił mojej ręki.
Spojrzałam na nasze złączone dłonie, później w jego oczy. Leży teraz bliżej mnie niż parę sekund temu. Wyczuł moje zmieszanie i wyciągnął dłoń z mojego uścisku.
- Nie...- Wychrypiałam i przyciągnęłam z powrotem do siebie, trzymając w obu rękach.
- Jesteś spokojniejsza, kiedy jestem obok?- Zapytał.
Skinęłam głową i przygryzłam wargę.
- Nigdzie się nie wybieram.- Ponownie spojrzałam w jego oczy. Były teraz bardziej zielone, jaśniejsze niż wcześniej. Odgarnął kosmyk z mojej twarzy, który wyplątał się z kuca.
- Dlaczego raz jesteś dla mnie miły, a zaraz po tym wściekły?
- Trudno to wytłumaczyć... to nie jest tak, że cię nienawidzę...
- Ale mnie nie lubisz.
- Lubię i to bardzo. Ale sam nie wiem co jest dla mnie odpowiednie. Kiedy nie ma mnie blisko ciebie, jesteś kłopotach, a kiedy cię pilnuje, nie jest wcale lepiej.
- Właśnie jest dobrze, na przykład teraz. Jestem bezpieczna.
- Nie do końca, pozostaję jeszcze ja. Wychodzi na to, że nie jestem odpowiednim znajomym dla ciebie.
- Wierzę, że nic mi już nie zrobisz. Nadal się ciebie boję, ale już cię nie nienawidzę.- Zajrzałam w jego tęczówki. były w pełni skupione na mnie.
- Myślisz, że nadaję się na przyjaciela dla ciebie?- Uniósł brwi.
- Jestem tego pewna. Każdy zasługuje na drugą szansę, ty właśnie swoją otrzymałeś.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ale nie zmienia to faktu, że mogę coś spierdolić.- Odwrócił głowę.
- Zrobisz to, jeśli będziesz się zachowywał tak jak teraz.- Przyłożyłam dłoń do jego policzka i zmusiłam go, by na mnie spojrzał.- Postaraj się niczego nie wykombinować, to nie będę miała powodów, żeby się do ciebie nie odzywać.
- Zrobię wszystko co tylko będę mógł, by być dla ciebie takim znajomym jak Louis czy Liam.
- To naprawdę mocne słowa. Będziesz musiał się naprawdę postarać, żeby to osiągnąć.- Zaśmiałam się.
- Wiem i to jest ten cały problem.
- Harry, starczy już tego zamartwiania się. Jestem zmęczona tym wszystkim.- Zamknęłam oczy.
- Chloe?
- Tak?
- Wiesz, gdyby co. Możesz się zawsze zwrócić do mnie o pomoc i um... przytulić, w razie co.- Wsłuchałam się i zapomniałam, że na dworze szalała burza. Zatrzęsłam się.
- Masz rację.- Położyłam głowę na jego torsie i przytuliłam się do niego.
- To dobranoc.
- Mhm.- Wymruczałam i tak nie mogłam usnąć. Będę musiała zacząć brać środki nasenne.
Harry też nie spał, nie chrapał jeszcze. Bawił się moim włosami. W pewnej chwili uniósł się lekko i pocałował mnie w czubek głowy.
- Chloe, lubię cię i to bardzo. Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczysz.
Zamurowało mnie. To piękne słowa.
- Harry.- Poniosłam się na łokciu i spojrzałam w jego oczy.
- Myślałem, że śpisz.
- To nic... chciałam tylko...
- Co chciałaś Chloe?
Zacisnęłam mocno powieki i odetchnęłam głęboko. Gdy je otworzyłam, nie wiedział o co chodzi. Zmarszczył czoło. Mam nadzieję, że mnie za to nie zabije. Nie zastanawiałam się dłużej i pocałowałam go.
Na początku nie wiedział co ma zrobić. Ale po chwili oddał się mi. Wplotłam rękę w jego włosy i pociągnęłam za końce, jęknął w moje usta. Chwycił mnie za szyję i przyciągnął do siebie. Usiadłam na nim okrakiem. Odsunęłam się od niego, zamruczał z niezadowolenia.
- To zdecydowanie było to uczucie Harry.
- Hmm?- Był jeszcze zdezorientowany.
- Zapytałeś mnie, co to było kiedy chwyciłam się za rękę. To było to.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Tak, masz rację. Ale co to było? Wow...
- Wiem...- Zaśmiałam się. - Ale to ty pierwszy zacząłeś, chciałam tylko mieć jeszcze swoje zdanie w tej sprawie.
- I to była twoja odpowiedź na moje słowa?- Złapał mnie za rękę. Spojrzałam w dół.
- Tak. Odkąd kiedy po raz pierwszy mnie przeprosiłeś, w głębi duszy wiedziałam, że coś jest z tobą nie tak. I chciałam to sprawdzić.- Uderzyłam go palcem w tors.
- Naprawdę?- Uniósł brwi.- A ja od samego początku wiedziałem, że jesteś nienormalna, ale coś mnie do ciebie ciągnie. Tylko nie wiedziałem co to może być.
- I z całego tego zakłopotania mnie dusiłeś? Brawo Harry, jesteś mistrzem.- Prychnęłam.
- Nie wspominaj mi tego, to nie jest coś, z czego powinienem być dumny.
- Wiem, już nigdy ci tego nie wypomnę. Obiecuję. - Przygryzłam wargę.
- Wyglądasz seksownie, kiedy to robisz?
- Tak myślisz?- Skinął głową.- Będę tak robić częściej.
- Ale tylko dla mnie?- Poruszył brwiami.
- Tylko w twojej obecności.- Cmoknęłam go w czubek nosa.
- Chodź tu do mnie.- Przyciągnął moja twarz to swoich usta.- Sprawdzę czy to na pewno to co mówisz.
Tym razem to on pocałował mnie. Przesunął językiem po mojej dolnej wardze. Nie dam się tak łatwo! Zamruczał i ponowił ten ruch. Za którymś razem z rzędu, poddałam się i pozwoliłam na to by nasze języki poruszały się w zgodnym rytmie.
Tego to totalnie się po nim nie spodziewałam. Ale nie powiem, oczarował mnie tym jeszcze bardziej. Coraz dalej pędzę na ślepo w coś, czego w ogólnie nie rozumiem.
W ostatnich dniach mam dość weny, żeby pisać. Te trzy rozdziały w tym tygodniu są wynagrodzeniem za te parę miesięcy bezczynności.
Tym razem, bardziej liczę na wasze komentarze. :3
W ostatnich dniach mam dość weny, żeby pisać. Te trzy rozdziały w tym tygodniu są wynagrodzeniem za te parę miesięcy bezczynności.
Tym razem, bardziej liczę na wasze komentarze. :3