@Madzia0Rh xx
-Wszystkiego najlepszego kochanie!
Z wrażenia szybko podniosłam się na łóżku i przetarłam oczy.
-Louis, ty psychopato!- Zaśmiał się, a ja razem z nim.
Szybko wstałam z łóżka i podbiegłam do niego, wtulając się w jego bluzę. Na moje szczęście, siniaki już pomału schodziły, a moje samopoczucie i ból fizyczny był znacznie lepszy niż tydzień temu.
-Moja Chloe kończy już dzisiaj 18 lat. Jak to leci.- Wyciągnął chusteczkę z kieszeni spodni i wydmuchał w nią nos.
-Nie udawaj, że płaczesz, bo i tak ci to nie wychodzi.- Klepnęłam go w ramię.- Ale patrz z mojej perspektywy, jestem starsza od ciebie, młody.- Pokazałam mu język.
- Poczekaj jeszcze trzy miesiące, będziemy rówieśnikami.
- No nie wiem. Teraz choć ze mną.- Pociągnęłam go za sznurek od bluzy za sobą w stronę łóżka.
Położył się na nim.
-Chcę sobie dzisiaj tak z tobą poleżeć i pogadać. To moje dzisiejsze życzenie.- Przekręciłam się na bok i spojrzałam na jego profil.
-Nie ma sprawy, to taka zachcianka, że prawie żadna.- Wzruszył ramionami.
- Louis,-Złapałam go za rękę, spojrzał mi w oczy.- jakie niespodziani znowu przygotowałeś.
- Hmm... nie wiem, czy mogę ci to zdradzić, impreza odbędzie się w jakimś klubie. Mniejsza w jakim, Liam i Dan wybierali. I um, przyjeżdża dzisiaj moja mam i dziewczynki.
- Jeju jak fajnie!- Rzuciłam się na niego i usiadłam na nim okrakiem.
-Co ty robisz?- Zaśmiał się
- Siedzę na tobie, nie widzisz?- Podniosłam jedną brew.
- Nie rób tak.- Przejechał mi kciukiem po czole.- Teraz wyglądasz pięknie.
Przytrzymałam jego dłoń na mojej twarzy. I spojrzałam mu nieśmiało w oczy.
Nie wiem jak, ale schyliłam się i pocałowałam go w usta.
- Dziękuję. Louis.- Wyszeptałam tuż, przy jego wargach.
- Nie ma za co, ale...- Nie skończył, bo ponownie zatopiłam się w jego usta i przekręcił mnie tak że teraz to on leżał nade mną.
Chwyciłam go za szyję i przyciągnęłam go jeszcze bliżej siebie. Nie opierał się. Zaczął bawić się dołem mojej koszulki. Westchnęłam i oplotłam go nogami w pasie.
- Louis...
- Chloe...
Wyszeptaliśmy w tym samy czasie.
- Znowu to robimy...- Oderwałam się od niego na moment.
- Co masz na myśli?- Spytał się zdziwiony i poprawił kosmyk włosów spadający mi na twarz.
- No to.- Zakręciłam palcem kółko w powietrzu. chwycił mnie za dłoń i ucałował ją.
- To przecież nic takiego, jesteś moją przyjaciółką.
- Ale czy przyjaciele robią coś takiego.
Zmarszczył brwi w niezadowoleniu.
- I poza tym, masz dziewczynę, którą właśnie zdradziłeś.
Zamarł, chyba własnie zrozumiał, co do niego mówiłam. Prawdą było, że jest zajęty, chodzi z Eleanor już prawie od tygodnia, można to już nazwać związkiem.
A co ze mnie za przyjaciółka? Całuje się z przyjacielem, jednocześnie z chłopakiem mojej przyjaciółki. To niedorzeczne. Jestem straszna. Poprawiłam piżamę na sobie i wstałam z łóżka podchodząc do komody. Lou nada siedział zamyślony, wpatrując się w swoje palce.
Rzuciłam jeszcze ostatnie spojrzenie na niego. Wyglądał okropnie. Spieprzyłaś sprawę, Johnson. Możesz iść do diabła. Trzasnęłam drzwiami od łazienki i przysiadłam na wanie.Uderzyłam dłonią w ścianę. Znowu to samo, a dopiero co zapomniałam o sprawie z przed 6 miesięcy, wtedy było podobnie. Tak, kurwa spieprzyłaś.
Po pewnym czasie...
Louis praktycznie wcale nie odzywał się do mnie przez cały poranek. To straszne, zraniłam swojego najbliższego przyjaciela. Teraz będę się bała w ogóle do niego podejść, a co dopiero przytulić. Pomyśli sobie, że znowu chcę go wykorzystać, to uczucie jest nie do opisania.
Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi.
-Otworzę.- Lou rzucił to do mnie z obojętnością i poszedł otworzyć.
-Synku!- Usłyszałam wesoły głos pani Tomlinson. A po chwili tuptanie małych stópek, które biegły w moja stronę. O Matko!
- Inwazja!- Krzyknęłam i złapałam trzy dziewczynki lecące w moją stronę. Lottie szła powoli w moim kierunku.
-Fajnie cię znowu widzieć Chloe.- Uśmiecha się i podchodzi do mnie, by mnie przytulić.
-Też za wami tęskniłam.- Ostatni raz ściskam je wszystkie razem.
-Wszystkie najlepszego, Chloe!- Radośnie wyśpiewuje mama Louisa.
- Dziękuję.- Przytulam ją.
-Wiesz postanowiłyśmy, że kupimy ci coś, czego zawsze pragnęłaś...- Tajemniczo się do mnie uśmiecha.
- Co to?- Spoglądam na nią entuzjastycznie, z szklistymi oczami. Tak jak małe dziecko, które widzi ogromnego lizaka.
- Kupiłyśmy ci bilet na najbliższy koncert Ed'a Sheerana. W zasadzie to dwa...- Że co?! Nie wierzę.
-Jeju! Niemożliwe! To najlepszy prezent jaki kiedykolwiek mogłam dostać!- Krzyczę z radości i jeszcze raz mocno się do niej przytulam.- Dziękuję, dziękuję.
- Dobra dziecko starczy.- Śmieje się.
Puszczam ją i spoglądam na wszystkich po kolei, nie pomijając Lou, który patrzy na mnie smutny wzrokiem. A co mi tam, przełamię się. Podchodzę do niego tak szybko jak tylko mogę i zamykam go w żelaznym uścisku. Od razu odwzajemnia ten uścisk.
-Tak bardzo cię przepraszam.- Jego smutne spojrzenie złamało mi serce. Z nadmiaru dzisiejszych emocji, rozpłakałam się na jego ramieniu mocząc mu koszulę.
- Chloe...
- Przepraszam, nie chciałam... Przepraszam.- Pociągam nosem, a Lou podciąga mój podbródek w górę, bym mogła spojrzeć mu w oczy.
- To nic, nie przepraszaj.- Otarł mi łzę spływająca po moim policzku. Zauważyłam, że jego rodzinka zniknęła z pola widzenia.
-Dobra, koniec tych smutasów, dzisiaj moje urodziny trzeba się ogarnąć. Tak w ogóle która już godzina?
- Umm... jest 14.30.
-Co jakim cudem?- Jestem zszokowana. Od kiedy tak długo śpię? To dziwne.
- Pozwoliłem ci dzisiaj dłużej pospać.- Mrugnął do mnie okiem.
-O której zaczyna się impreza?
-Powinnaś być tam o 17, tak myślę.
- Czemu tak wcześnie?- Patrze na niego poirytowana.
-Liam stwierdził, że lepiej zacząć wcześniej, posiedzimy dłużej. Oczywiście, jeśli się nie spijesz do nieprzytomności, nie zaczniesz robić sprośnych rzeczy i nie zarzygasz całej klubowej łazienki.
-Ja? Coś ty. Chyba sobie żartujesz.- Macham na niego ręką i prycham pod nosem.
-A pamiętasz...
-Zamknij się Tomlinson!- Przerywam mu i uderzam go w ramię, śmiejąc się.
- No dobra jak tam chcesz.-Chcę już odejść do swojego pokoju.- A i jeszcze, Niall przyjdzie do ciebie za jakąś godzinę, albo więcej. I um... pójdziesz z nim na imprezę, ja wychodzę za 30 minut, więc zobaczymy się później.
- No cóż, ok. To idę się ubrać i takie tam.- Uśmiecham się i wchodzę do pokoju, gdzie zastaję dziewczynki.
-Przyszłaś w końcu. -Uśmiecha się Daisy.
- Lottie mówiła, że powinniśmy poryć w twojej szafie. W sensie, że pomóc ci znaleźć coś do założenia na twoje urodziny.- Pheobe uśmiecha się, ukazując rząd bielutkich zębów.
- Och, naprawdę?- Patrzę w stronę Charlotte i uśmiecham się cwaniacko.
- Tak! Już mamy dla ciebie coś odpowiedniego.- Szybko wstaje z dywanu i wręcza mi 3 wieszaki z sukienkami. Przeglądam je pomału zastanawiając się czy będą odpowiednie. Wyrzucam tą fioletowo-czarną.
- Ta nie. Wydaje się być nuda.- Krzywię się.- W sensie, że zbyt elegancka.
Zastanawiam się nad dwiema.
- Hmm... Ta powinna być w porządku, jest seks... fajna.- Uśmiecham się i słyszę parsknięcie Lottie obok mnie.
Zdecydowałam się, na niebieską sukienkę z ramiączkami.
- Ale Chloe jest zbyt krótka, nie będziesz wyglądać... - Fizzy rozgląda się po pokoju i szepce, choć i tak każdy ją słyszy. - ... zdzirowato?
Jestem zszokowana doborem jej słów, to takie dziwne. Kto nauczył takich słów. Lottie... Pani Tomlinson na pewno nie.
- Umm... cóż... ugh... Myślę, że nie. A mówiąc między nami. Trzeba zrobić jakieś fajne wrażenie w tym mieście. - Śmieję się, a dziewczynki wraz ze mną.- Dobra spadać mi stąd jak na razie. -Wyganiam je za drzwi.
Postanawiam, że zrobię ze sobą wszystko, by wyglądać w porządku i zmienić swoją reputację między uczniami, z ckliwej nieudacznicy, na świetną laskę. Bynajmniej mam taką nadzieję.
Cóż, ale najpierw wezmę prysznic i ogolę nogi. Wzdycham i podążam do łazienki.
Półtorej godziny później...
Kiedy wychodzę z łazienki, doznaje szoku. Staję z drzwiach, owinięta tylko ręcznikiem z mokrymi włosami na ramionach.
-O.. um..- Przygryzam wargę nie wiedząc co powiedzieć.
- Cóż... nie spodziewałem cię w takim stanie.-Niall, powstrzymuje się od śmiechu, siedząc na moim łóżku.
- A ja nie wiedziałam, że zastaniesz mnie w takim stanie, kiedy to jakby nigdy nic siedzisz sobie u mnie w pokoju i, cóż, gapisz się na mnie!.- Parskam, lecz nie mogę być na niego zła, kiedy wybucha głośnym śmiechem, a jego całe ciało drży pod tym wpływem. Jego śmiech przechodzi w rechot.
-Myślę, że ten wieczór będzie zaskakujący.- Po 5 minutach opanowuje się do takiego stanu, że może się normalnie wysławiać.
- Tak w ogóle, która to już godzina?
- Siedzę tu już od 16, już ponad godzinę,więc...- Spogląda na zegarek na swojej ręce.-... jest już 17.25.
- Co?!- Jestem zażenowana. Jak mogłam tak długo siedzieć w łazience?! To okropne.
Biegiem rzucam się w stronę łóżka i niechcący uderzam w nogi Niall'a i prawie bym się przewróciła, gdyby mnie nie przytrzymał.
-Hej, Choe. Pomału, zdążysz.- Uśmiecha się do mnie.- Mógłbym ci jakoś pomóc?
-Myślę, że tak. Poszukaj w mojej szafie, na dole takich błękitnych...-Spogląda na mnie z ukosa.-... ok. Jasno niebieskich butów na koturnie.
- Chyba dam radę.- Drapie się po karku.
- Ok, to ja się ubiorę i zaraz wracam, ok?
Poniekąd tak robię, kiedy moja sukienka leży już na moim ciele, przypominam sobie, że muszę wysuszyć włosy. Zajmuje mi to z 10 minut. Ugh i jeszcze ten pierdolony makijaż! Mam nadzieję, że ten klub jest dość blisko, bo inaczej się zabiję.
Po 15 minutach wychodzę już prawie gotowa.
-Wow! Wyglądasz... Wow!- Zakrywam usta dłonią i chichocze na brak dezorientacji w jego głosie.
Gdy mam na sobie już buty, chwytam torebkę i wkładam do niej swój telefon. Wychodzimy do przedpokoju, by Niall mógł zabrać wszystkie swoje rzeczy. Zapomniałam spojrzeć na jego ubiór.
Ma na sobie białe Nike'i, czarne spodnie z lekko niskim stanem, zwykłą białą koszulkę polo i czarną skórzaną kurtkę. I, cóż jego idealnie ułożone blond włosy dokańczają całą stylizację. Wygląda naprawdę pociągająco... znaczy znakomicie. Uśmiecham się sama do siebie, kiedy słyszę dzwonek do drzwi. Ciekawe kto to. Pomału podchodzę i je otwieram. Zauważam na wycieraczce dużą paczkę, w zasadzie karton. Ciekawe co to. Rozglądam się za kimś, kto mógłby ją tu zostawić. Zauważam tylko fragment sylwetki... chłopaka ubranego na czarno, który szybko wchodzi do windy. Nie zostało mi nic innego, jak sprawdzić co to. Mam nadzieję, że to nie bomba, ani cokolwiek innego. Zauważam karteczkę przyczepioną do wierchu pudła. Bez zastanowienia otwieram ją i czytam dość nieczytelny charakter pisma, widać, że był pisany szybko.
Część tego listu została skreślona, jednak nadal była czytelna.
Masz po prostu ten cholerny karton i zrób z jego zawartością o co chcesz. Nie obchodzi mnie to.
...
P.S. Umm... I przepraszam, za wszystko.
Ostatnie słowa, są dość nieczytelne, tak jakby nadawca tak naprawdę ich nie chciał. Nie rozumiem całego tego przedstawienia. O co tu do diabła chodzi?!
- Co to?- Pyta zaciekawiony Niall i wyrywa mi liścik, czyta go i wydaje się być zaskoczony i w błysku jego oka zauważam coś co odbieram jako oznakę, że wie kto to mógł być.
- To dziwne...- Otwieram zawartość kartonu, a w środku znajduje się kłębek futerka. Zaraz, ten ktoś wspomniał o kocie. Mała kulka, przeciąga się i pręży pazurki. Czarny grzbiet, a jego łapki i fragment pod bródka jest biały. Wygląda uroczo. Nazwę go... um Strenger. Uśmiecham się i spoglądam na Niall'a. Kolejny raz w tym dniu drapie się po karku.
- Tak to dziwne... - Wyciąga telefon i wychodzi na korytarz. Rzucając tylko, żebym zamknęła mieszkanie i zeszła na dół, a sam przystawia słuchawkę do ucha i idzie do windy.
Jego zachowanie jest bynajmniej zastanawiające. Przypuszczam, właściwie jestem przekonana, że wie kto zostawił tą paczkę i ten list. I zrobię wszystko, by się o tym dowiedzieć.
Pytania do rozdziału: Jak myślicie...
Czy Chloe poczuje coś więcej do Niall'a?
Czy zakocha się z jego uroku osobistym?
Kim był nieznajomy, który podrzucił jej ten oryginalny prezent?
Czy zrobi wszystko, by dowiedzieć się kto to?
Czy może, niecnie wykorzysta do tego Niall'a?
Jak myślicie co się wydarzy?
Odpowiedzi podawajcie w komentarzach lub na moim ask'u(jak i także ask'a, tego opowiadania): @Madzia0Rh
1. Oby nie ! Ja nie chcem xD
OdpowiedzUsuń2. Noo nie ! :-D
3. Harry :3
4. Mam nadzieję, że tak :-D
5. A może, może :-D
6. Myślę, że Harry może przyjść na jej przyjęcie urodzinowe..
Piknie ! :-D
eg.