Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku miśki kochane ♥
Przepraszam, że tak późno. Ale jest.
Miłego czytania :3
P.S. Rozdział dedykowany jest dla Julitki @jujitkaaaxD ♥
Obudziłam się spocona i przyduszona przez ciało Harry'ego. Otworzyłam oczy i ujrzałam śpiącą twarz chłopaka. Cicho pochrapywał. Nie chcąc go budzić, próbowałam wydostać się z jego uścisku. Jednak na marne. Jest ode mnie o wiele silniejszy i większy.
- Harry...
Potarłam swoim nosem o jego. Nie zareagował, lecz tylko mlasnął ustami.
- Cholera, Styles. Obudź się.
Kopnęłam go piętą w kostkę.
- Hmm?- Wymruczał przy moim uchu.
- Możesz mnie puścić? Byłabym wdzięczna. Muszę do łazienki.- Poluźnił nieco rękę na moim pasie. To wystarczyło.
Usiadłam na łóżku. Przeciągnęłam się i głośno ziewnęłam. Mam nadzieję, że śpioch nie będzie miał nic przeciwko, jeśli pożyczę co nieco od niego. Wstałam i podeszłam do szafy, otworzyłam ją. Zaczęłam przeglądać każdy wieszak. W ręce wpadła mi biała obcisła bluzka . Mam nadzieję, że pomimo tego, iż chłopak jest ode mnie wyższy prawie o głowę, nie będzie to, aż tak dużym problemem. Myślę, że będę wyglądać dość znośnie. Poszperałam jeszcze i tak jak myślałam, nie ma w niej żadnych damskich spodni albo chociażby spódnicy. Znalazłam jednak bardzo wąskie czarne spodnie. Nogawki da radę podwinąć. Kiedy już zamykałam drzwiczki, z jednego z wieszaków spadła czerwona koszula w kratę. Chwyciłam ją i weszłam do łazienki. Zdecydowałam się na prysznic. Wysuszyłam włosy, liczę na to, że Harry się obudził. Zaśmiałam się. Uczesałam się w warkocz. Ubrałam się w rzeczy wcześniej przyszykowane. Jego koszula idealnie pasowała do całej reszty. W kącie obok kosza na pranie znalazłam moje szpilki, które zostawiłam wieczorem. Założyłam je i wyszłam z łazienki. Ruszyłam w kierunku kuchni. Muszę coś jeść, zanim umrę z głodu. Spojrzałam na zegarek, który wisiał nad lodówką. Była 10 rano. Moja mam już przyjechała. Cholera. Ciekawe co powiedział jej Louis. Nie chcę już wracać do mojego mieszkania. Wyciągnęłam z lodówki banana, którego znalazłam i nalałam sobie szklankę mleka. Uderzyłam pięścią o blat.
- Czemu od samego rana się denerwujesz?- Odwróciłam się, w drzwiach ujrzałam Harry'ego.
- Wystraszyłeś mnie.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ślicznie wyglądasz w moich rzeczach. Tylko teraz nie mam co na siebie włożyć.- Założył ręce na piersi i prychnął.
- Och, czyżby pan Styles się obraził?- Podeszłam do niego i szturchnęłam go w żebro.
- Nie wcale. I na dodatek jesz moje zapasy. Jak?- Potrząsnął śmiesznie głową. Zaśmiałam się.
- Normalnie. - Puściłam mu oczko.
- Aż tak cię to bawi?- Uniósł jedną brew.
- Nie, może troszkę.
- To pożałujesz. - Przerzucił mnie sobie przez ramię.
- Harry! Puść!
- Nie.- Zaczął mnie łaskotać.
- Boże. Przestań!- Okładałam jego plecy pięściami.
- Jak chcesz.- Położył mnie na blacie wyspy w kuchni.
- Um...- Stanął między moimi nogami.
- Wyglądasz naprawdę ślicznie w moich ciuchach. - Uśmiechnął się.
- Tak wiem. Harry...- Poprawił kołnierzyk koszuli. Dotknął miejsca na mojej szyi.
- Ał.- Zasyczałam. Przyłożyłam rękę.
- To... to ślad...- Nie mógł się wyjąkać.- Co? Chloe? Kurwa! Nie mówiłaś, że masz chłopaka!
- Harry co ty wygadujesz?!- Usiadłam i spojrzałam mu w oczy.
- Czemu tak cholernie mnie wykorzystałaś?!- wykrzyczał mi to w twarz.
- Nie wykorzystałam cię! Jesteś śmieszny!
- Śmieszny powiadasz?- Spojrzał mi ostro w twarz i złapał za nadgarstek.
- On to zrobił. Steave!- Jego wzrok złagodniał.- Boże. Puść.
Zrobił co mu kazałam. Chwyciłam jego dłoń i kreśliłam jakieś wzorki. Może podziała to na niego, tak samo jak na mnie. Patrzyłam jak po woli jego oddech powraca do normy.
- W porządku?- Chciałam się upewnić.
- Tak. Ale czemu wcześniej mi nie powiedziałaś?
- Myślałam, że to nic takiego. Gdybym wiedziała, powiedziałabym ci to od razu.- Posmutniałam i podrapałam się po ręce.
- To nic. Przepraszam.- Dotknął palcami mojego policzka, wtuliłam się w jego dłoń. Znowu przybliżył się do mnie i przyłożył czoło do mojego. Czułam rosnące ciepło w moim ciele. Zaczęłam szybciej oddychać. Nasze usta dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Przyłożyłam swoje wargi do jego. To nie był pocałunek, nasze oddechy mieszały się. Odważyłam się i złapałam go za kark, przyciągając do siebie. W tym momencie zaczął mnie namiętnie całować. Położył swoją rękę na moim biodrze. Przerwałam na chwilę, by za chwilę ponownie wpić się w jego usta.
- Chloe...
- Harry...
Wyszeptaliśmy jednocześnie, jeszcze gdy nasze wargi się dotykały.
- Nie możemy.
- Wiem, Harreh.- Otworzyłam oczy.
- To czemu to robimy?
- Nie wiem. - Przygryzłam wargę i spojrzałam na jego. Były różowe i lekko opuchnięte.
- Jesteś piękna. Tak bardzo przepraszam cię za to, co wcześniej zrobiłem.
- Harry, przestań. Nie obwiniaj się już, zapomnijmy o tym. Teraz jesteś moim kolegą.
- Kolegą... Wiesz jak głupio to brzmi? To co robimy teraz, nie można nazwać koleżeńskimi stosunkami.
- Skończ już te swoje wywody. Odwieziesz mnie do domu?- Uśmiechnęłam się.
- Oczywiście, weź swoją torebkę i jedziemy.- Zeskoczyłam z blatu i poszłam do przedpokoju, zabrałam swoje rzeczy.
- Jestem gotowa!- Krzyknęłam, żeby usłyszał.
- Idę!- Wybiegł z salonu, skacząc na jednej nodze i zakładając trampka. Uderzył się w szafkę. Zaśmiałam się.
- Chodźmy już.- Złapałam go za rękę i wyszliśmy z mieszkania.
Zajechał samochodem pod mój blok. Wygasił silnik. Otwierałam właśnie drzwi.
-Odprowadź mnie pod drzwi jak przypada dżentelmenowi?- Puściłam mu oczko i wyszłam z auta.
- Louis, nie będzie miał problemów, jeśli zobaczy cię ze mną?- Podrapał się po karku.
- Co mu do tego? Będzie się musiał do tego przyzwyczaić.- Uśmiechnęłam się i poprawiłam bluzkę.
-Sugerujesz, że będziesz się ze mną spotykać?- Poruszył brwiami.
- Miałam na myśli to, iż musisz mi zwrócić sukienkę. A ja musiałabym oddać ci ubrania. To są już dwa spotkania. Jeśli oferujesz więcej, nie mam nic przeciwko.
- Masz rację. Cóż, z tego co słyszałem jutro wychodzimy w wspólnie całą paczką na imprezę do baru. Miałabyś ochotę iść ze mną?
- Jutro jest poniedziałek, jak sobie wyobrażasz to, że następnego dnia musiałabym wstać do szkoły?
- Dasz radę. Ja jakoś mogę. Wyjdziemy wcześniej, jeśli chcesz.
- Taki układ mi pasuje.- Staliśmy już przy moich drzwiach. Stuknęłam w nie kluczami.- To tu.
- Chloe, dasz mi swój numer telefonu?- Spojrzał na mnie niepewnie.- Chciałbym się z tobą skontaktować przed imprezą.- Szybko wyjaśnił.
- Nie ma sprawy. To przecież tylko głupie cyferki.- Podałam mu swój telefon, on wyciągnął do mnie swojego iPhone'a. Wymieniliśmy się numerami.
- To na razie Chloe.- Nachylał się już, żeby mnie pocałować, kiedy drzwi nagle się otworzyły i stanął w nich Louis.
- Jesteś wreszcie. Mama na ciebie czeka.- Zmierzył surowym wzrokiem Harry'ego.- Musiałaś jeszcze z nim wrócić?- Fuknął oskarżycielsko.
- Daj jej spokój.- Warknął Styles.
- Spokojnie. Boo mogę wracać z kim tylko chcę. Nie musisz mi mówić z jakim towarzystwem mam się zadawać lub nie. Pa Harry.- Pocałowałam go na pożegnanie w policzek i przepchnęłam się w wejściu przez Louisa. Zatrzasnął za mną drzwi i czułam jego oddech na swoich plecach. W salonie zauważyłam moją mamę, a obok niej Niall'a. Stanęłam zamurowana. Chłopak zmierzył mnie spojrzeniem, gdy zauważył, że mam na sobie ubrania jego kolegi, posmutniał i z rezygnacją oparł się o poduszki.
- Hej, Niall.
- Cześć.- Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek na przywitanie.
- Witaj mamo.- Podeszłam do niej i wyściskałam się z nią.
- Dzień dobry kochanie. Wszystkiego najlepszego.- Uśmiechnęła się. Kiedy miałam zamiar usiąść, odezwał się Lou.
- Co ty do cholery robisz?!
- Co masz na myśli?- Był wkurzony i to bardzo.
- Nie pamiętasz już co Harry ci zrobił?! Jak płakałaś przez niego każdego wieczoru?! Nie pamiętasz tych wszystkich siniaków?! A teraz, co? Przyprowadzasz, go pod nasze drzwi i co robicie? Całujecie się!- Spojrzałam na moja mamę i na Niall'a. Był zdezorientowany. Tak bardzo chce mi się płakać.
- Zamknij się Louis! Ty nic nie wiesz! Nie całowałam się z nim.- W połowie zdania załamuje mi się głos i czuję łzy na policzkach.- Nie twój zasrany interes z kim się zadaję, a z kim nie. Nie powinno ci to przeszkadzać.
- Ale to ja siedziałem obok ciebie kiedy powtarzałaś, jak go nienawidzisz i kiedy wylewałaś łzy na moim ramieniu! Najwidoczniej, to wszystko było bez sensu!
- Mówisz teraz, że żałujesz, iż wtedy się mną opiekowałeś?!- Krzyknęłam, powstrzymując płacz.
- Tak!- Odpowiedział bez namysłu. To tak cholernie zabolało, oddech uwiązł mi w klatce piersiowej. Dlaczego on to robi?.- Nie, Chloe, nie...- Próbował do mnie mnie podejść.
- Nie! Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie!- Uderzyłam go w twarz.- Zostawcie mnie wszyscy!
Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Czemu on powiedział to wszystko? Wybuchnęłam głośnym płaczem i rzuciłam się na łóżko, chowając głowę w poduszki. Dlaczego każdy musi mnie ranić?
~ Czytasz=Komentujesz
Naprawdę was o to proszę xx
a czemu taki krótki ?
OdpowiedzUsuńale ogólnie to super
OdpowiedzUsuńWażne, że jest. Nie będą teraz zbyt długie, tak sądzę. ;3
Usuń+dziękuję <3
Super :)
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko że krótki a już się rozkręcało :D
Syla xd
w miarę jak na amatorkę. Poćwicz trochę styl, spróbuj umieszczać bardziej wyraziste wątki.
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobrą radę :)
UsuńBoooskie *__*
OdpowiedzUsuńKocham to i ciebie też ♥♡
Julitka :**
Dziękuję kochanie :**
UsuńCudo <3 czekam na nastepny ..
OdpowiedzUsuńŚliczne to!! <33333333333333333333333333333
OdpowiedzUsuńNiall posmutniał, Louis wściekły.. Obydwóm na niej zależy!
OdpowiedzUsuńNoo cóż - ona już wybrała :3
Ojj to co będzie na tym spotkaniu, na które go zaprosiła xd
eg.