Nie wiem, czy ma to sens, żebym nadal pisała, więc jeśli przeczytasz, skomentuj. Nawet drobny komentarz dla mnie wiele znaczy ;c
- Umm, nie wiem co powiedzieć.-Zakłopotana spojrzałam mu w oczy.
- Zwykłe dziękuję, by wystarczyło. -Puścił do mnie oczko.
- To w takim razie dzięki.-Uśmiechnęłam się.
- To za mało wiesz, buzi...
- Może oddasz mi w końcu moją towarzyszkę?- Niall wtrącił się w połowie zdania i zabrał moje ręce z szyi Harry'ego. Ten zmierzył go piorunującym spojrzeniem.
- Nie. Nie widzisz, że teraz tańczy ze mną- Ał.
- Nie sądzisz, że ona cię nie lubi i trzymasz ją siłą?- Blondyn ponownie złapał mnie z rękę.
- Ej.- Szarpią mną jak jakiś przedmiotem. To nie jest fajne.
- Horan, przestań się wpierdalać!- Podszedł do niego i złapał za koszulkę.
- Harry! Niall! Chłopaki! Co wy robicie?!- Wkroczyłam między nich i odciągnęłam od siebie Chwyciłam dłoń Harry'ego, żeby odszedł jeszcze bardziej. To było dziwne uczucie... Spojrzeli na mnie. Szybko ją puściłam.
- Chciałem cię przyprowadzić do stolika. Wszyscy myślą, że on trzyma cię na siłę i znowu zastrasza.
- Przestaniecie mnie kurwa w końcu osądzać?!- Miły Harry znikł tak szybko jak się pojawił.
- Dobra sorry stary, najwyraźniej się myliliśmy.
- Skoro wam tak przeszkadzam to może pójdę. - Odwrócił się na pięcie i odszedł.
- Co narobiłeś Niall?- Wkurzyłam się na niego. Chłopak chciał być po prostu miły.
- Harry!- Po co się drzesz kretynko i tak cię nie usłyszy.
Pobiegłam w stronę, gdzie zniknął przed chwilą. Zauważyłam go. Wchodzi po schodach na piętro budynku.
- Harry! Poczekaj!- Najwyraźniej mnie usłyszał bo staną na szczycie i spojrzał w moją stronę. Weszłam po schodach tak szybko, na ile pozwalały mi na to szpilki.
- Czego chcesz?- Spiorunował mnie spojrzeniem. Mam się teraz z nim użerać, kiedy jest zły. Jeszcze zrzuci mnie na dół. Odsunęłam się od niego na bezpieczna odległość.
- Chciałam ci po prostu powiedzieć, żebyś się do nas przysiadł.
- A wydawało mi się, że mnie nienawidzisz, bo jestem dupkiem.- Fuknął i poszedł korytarzem. Stałam jak wmurowana patrzyłam, gdzie idzie.
Podszedł do ostatnich drzwi po lewej i otworzył je. Spojrzał jeszcze na mnie. I wszedł do środka.
- Boże, Harry czekaj!- Podbiegłam do drzwi i przytrzymałam je ręką.
- Chloe co znowu?- Otworzył je szerzej.
- Ty tu mieszkasz?- Spytałam zdziwiona i spojrzałam na jego twarz.
- Tak, tylko po to mnie zatrzymałaś? To możesz już iść.- Chciał zamknąć.
- Nie.- Wprosiłam się do jego pokoju.
- Czemu weszłaś?- Odwrócił się do mnie i trzasnął drzwiami. Podskoczyłam.
- A dlaczego ty jesteś... taki?!- Wskazałam na niego palcem.
- Taki?
- Raz jesteś miły i ... normalny. Da się z tobą wtedy porozmawiać, a teraz...- Zatoczyłam kółko w powietrzu z rezygnacją.
- 'Taki' to ja już jestem i pogódź się z tym.
- Przed chwila na dole mówiłeś co innego.- Zmarszczył brwi.
- Nie masz już tutaj co robić...
- Owszem chciałam ci jeszcze raz podziękować, ale ty najwyraźniej nie masz już ochoty przebywać w moim towarzystwie. - Ruszyłam do drzwi i stanęłam naprzeciwko niego.
- Wiesz, jak głupia myślałam, że warto ci wybaczyć. I myślałam, że byłbyś nawet fajnym kolegą, ale się myliłam. Jesteś dokładnie taki jak wszyscy mówią Harry.
- Wcale mnie nie znasz!- Krzyknął na mnie.
Otworzyłam drzwi.
- Ale nie będę, aż tak chamska i niemiła jak ty. Jeśli już nacieszysz się samotnością i przebywaniem z samym sobą, możesz jeszcze się do nas przyłączyć. - Spojrzałam na niego z nadzieją, że jeszcze się uśmiechnie, jednak pozostawał niewzruszony.
- Pa Harry.
- Chloe?
- Czego chcesz?
- Co to było tam na dole, kiedy odciągałaś mnie za rękę od Niall'a. - Zastanawiałam się dość długo. Patrzył na mnie i oczekiwał odpowiedzi.
- Nie wiem Harry, nie wiem. Na razie.- Wyszłam i zostawiłam go.
Już chyba ma dość bycia miłym. Skoro teraz był taki oschły jak zawsze, to po co zawracał mi głowę i przepraszał za wszystko? Najwidoczniej zmyliły mnie jego słodkie oczka. Jest naprawdę dziwny.
Zaczęłam schodzić po schodach, kiedy zauważyłam Steave'a. Cofnęłam się z powrotem na górę. Matko zauważył mnie. Co mam teraz zrobić?!
Uśmiechnął się złowieszczo i wraz z jakimś kolegą ruszyli w moją stronę. Co robić? Serce zaczęło walić mi jak młotem. Szybko poszłam na koniec korytarza obok drzwi Harry'ego. Nie zapukałam do niego. Są coraz bliżej.
- Chloe słońce! Jak miło cię widzieć.- Puścił do mnie oczko. Zrobiło mi się niedobrze.
- Steave, czy ona się aby przypadkiem nie boi?- Jego towarzysz zaśmiał się krótko i zmierzyli mnie wzrokiem. Podeszli zbyt blisko. Mój były chłopak odgarnął mi włosy z twarz.
- Nadal jesteś śliczna, chociaż w tej sukience wyglądasz seksownie.- Złapał mnie za rękę.
- Puść mnie.- Wyszarpnęłam się.
- I ciągle taka zadziorna. Co ja bym mógł teraz z tobą zrobić kochanie...- Wyszeptał mi do ucha.
- Zostaw mnie, nie chcę mieć nic z tobą wspólnego.- Splunęłam mu w twarz.
- Nie pogrywaj ze mną.- Uderzył mnie w twarz. Złapałam się za policzek, który momentalnie zaczął piec.- Nie myśl, że jeżeli jakiś pedał mnie uderzy, jak wtedy w nocy, to masz mnie już z głowy, mylisz się mała suko.- Wpił się w moje wargi, gwałtownie. Odepchnęłam go od siebie. Zaczęłam płakać. Wzrokiem próbowałam poszukać pomocy, zauważyłam, że jego kumpel gdzieś zniknął. Moje szanse na przeżycie z zerowych wzrosły do minimalnych.
- Nie odpychaj mnie.- Tym razem oberwałam z pięści w twarz i głośno krzyknęłam z bólu. Upadłam na podłogę. Szybko podciągnął mnie do pionu i przycisnął do ściany. Przybliżył głowę do mojej szyi i zassał moją skórę, to tak cholernie boli.
- Pomocy!- Wykrzyknęłam.
- Czego się drzesz?!- Rzucił mną w kąt gdzie stał stolik z szklanym wazonem. Rozbił się o moje ciało, któryś z odłamków rozciął mi rękę. Złapałam się za nią.
- Księżniczka się skaleczyła?- Udał stroskanego.
- Zostaw ją!- Harry odciągnął go ode mnie.
Złapał go za kurtkę i uniósł do swojej twarzy.
- Jak śmiesz ją bić, jesteś nic nie wartym śmieciem!- Uderzył go w twarz.
- Chloe ma kolejnego obrońcę i tak ją kiedyś dopadnę!- Uciekł. Czyli on jeszcze po mnie przyjdzie...
- Nic ci nie jest?- Chłopak przykucną przy mnie i wzrokiem badał każdą część mojego ciała.
- Nie jest tak źle, tylko...
- Tylko co?- Był zły, znowu. Nienawidzę go takiego. Zauważył moje skaleczone ramię.
- Pomógłbyś mi to opatrzyć?
- Chyba znajdę coś w domu. - Wstał i wszedł do pokoju.
- Harry! Może pomógłbyś mi wstać?- Wychylił się zza drzwi.
- Um... Tak.- Podrapał się po karku i podszedł do mnie. Wyciągnęłam do niego dłoń. Chwycił ją. I znowu to uczucie. Co to jest? Spojrzał na mnie zmieszany. Weszłam do jego mieszkania. Nie było ogromne, ale jak dla niego samego było w sam raz. Usiadłam na dużym łóżku, czekając aż Harry coś przyniesie. Z mojej ręki nadal kapała krew, przez co ubrudziłam sobie sukienkę i pościel na jego łóżku.
- Mam wodę utlenioną i bandaż, powinno chyba starczyć.
- Myślę, że tak. Ale potrzebuję twojej pomocy.- Spojrzałam swoimi załzawionymi oczami w jego zielone tęczówki.
- Postaram się na tyle ile mogę.- Ujął moją rękę i najpierw ją dokładnie obejrzał. Na moje oko trzeba by było ją zszyć, ale nie chcę odwiedzać szpitali, narobiłoby to zbyt dużo szumu.
- Harry...- Zasyczałam, kiedy polewał ranę wodą.
- Przepraszam.- Spojrzał do góry na moją twarz.
- Dziękuję ci.
- Za co?
- Uratowałeś mnie, gdyby nie ty nie wiem co znowu by mi zrobił.- Przeczesałam włosy lewą ręką.
- Jak to znowu? Znasz go, tak?- Zaczął po mały owijać mi rękę bandażem.
- To mój były...
- Co?- Spytał zaskoczony i skończył.- Proszę.
- Tak, to mój były chłopak. Największa porażka, jaka mogła mi się przytrafić. Dziękuję. To nie będzie dobry pomysł, żebym wróciła na imprezę. Jestem cała brudna i na dodatek nie opłaca się.- Wstałam i chwyciłam pościel z jego łóżka.- Trzeba będzie to wyprać, zakrwawiłam ją.- Wziął materiał ode mnie i skierował się do jakiegoś pomieszczenia, przypuszczam, że była to łazienka.
- Masz rację, ale to nic. Ważne, że nic ci nie jest.- Uśmiechnął się do mnie i podszedł do komody. Wyciągnął z niej jakąś bluzkę i podał mi ją.
- Po co mi ona? Powinnam już iść, nie chcę ci przeszkadzać.
- Przebierz się i nigdzie nie idziesz.
- Jak to?- Spojrzałam na niego. Był poważny i to nawet za bardzo.
- Ten koleś może być jeszcze w środku, jeśli cię gdzieś zaatakuję, mogę nie zdążyć na czas. Będziesz od teraz pod moją opieką.- Odwrócił się tyłem do mnie i ściągnął koszulkę. Niepewnie do niego podeszłam i przytuliłam go od tyły. Zaskoczyłam go i odwrócił się zdziwiony.
- Wiesz... ja nie wiem jak ci dziękować. Zrobiłeś dzisiaj dla mnie naprawdę wiele. Wolę cię takiego, miłego i opiekuńczego chłopaka, niż tego złego i agresywnego Harry'ego. Ponownie myślę, że byłbyś dobrym kolegą.
- Cóż, nie ma za co Chloe.- Odciągnął mnie od siebie.- Idź lepiej się przebierz i sukienkę możesz wrzucić do kosza na pranie.
- Dziękuję.- Udałam się do łazienki.- Harry zaczynam cię lubić, wiesz?- Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi.
- Ja ciebie tez polubiłem i to nawet bardzo.- Słyszałam jeszcze słowa Harry'ego.
Oparłam się plecami o drzwi i uśmiechnęłam sama do siebie.
On jest naprawdę uroczy. Gdyby ktoś powiedziałby mi dwa tygodnie temu, że będę spała u Harry'ego chyba bym nie uwierzyła. Co gorsze, zaczyna mi się podobać. Te jego oczy, usta i włosy. Nie, chyba oszalałam. Zapomniałaś głupia kretynko, że ten sam chłopak, który przed chwilą ci pomagał, pobił cię prawie na śmierć. Przez te wszystkie sytuacje, mam totalny mętlik w głowie.
To mamy rozdział 7. Mam nadzieję, że wam się podobał.
Jeśli czytasz to komentuj. Dziękuję xx
@Madzia0Rh
Wow! Czekam na nastepny <3
OdpowiedzUsuńJeju dziękuję. Mam nadzieję, że za niedługo będzie :3
Usuń<3 CUDOWNE
OdpowiedzUsuńDziękuję ;3
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga <33
OdpowiedzUsuńDziękuję wam wszystkim to naprawdę miłe z waszej strony ;*
UsuńNo jasne, że podoba ! :-D
OdpowiedzUsuńNo nie wierzę, ta dziewczyna ma same kłopoty i spotykają ją tylko przykrości :C Skąd ten kretyn znalazł się na jej przyjęciu ?! -.-
Ajj no to dziś prześpi sie u Harrego.. :3
eg.