sobota, 18 maja 2013
2.
Zacisnęłam mocno oczy i zakryłam je poduszką. Och, zamknij się! Krzyknęłam w myślach. I walnęłam trzymanym przedmiotem w budzik. Co dziwne, obudziłam się. Od kiedy to ja sama (za pomocą budzika) to robię? Lou z pewnością będzie zdziwiony.
A co mi tam. Wstanę i pokarzę temu głupkowi, że potrafię być samodzielna i w końcu przecież dzisiaj pierwszy dzień w nowej szkole, nie chcę się spóźnić.
Wygrzebałam się spod pościeli i ruszyłam w kierunku łazienki. Szybki prysznic, suszenie włosów, mycie zębów, no i makijaż. Owinięta w ręcznik wyszłam z pokoju, zauważyłam Louis'a siedzącego do mnie tyłem na łóżku. Podeszłam do niego po cichu.
- Buu!- Wykrzyknęłam mu do ucha.
- Jeju!- Podskoczył i usiadł po drugiej stronie.
- Widzisz, potrafię sama wstać. - Zadarłam nos do góry w triumfalnym geście.
- Pff...- Parsknął śmiechem. - Brawo.-Zaklaskał w dłonie. Ukłoniłam się przed nim. Zaśmialiśmy się.
- Lou.- Spojrzałam na niego kocimi oczami.- Czy mógłbyś mi ...
- Hola, hola. Podobno jesteś samodzielna.
- No, ale proszę.- Uklęknęłam przed nim i jeszcze raz spojrzałam na niego tym samym spojrzeniem.
- Ok. I tak bym ci pomógł, bo musisz jakoś wyglądać, żeby zrobić szał w nowej szkole.- Podniósł ręce do góry i zrobił małą falę. Spojrzałam na niego rozbawiona.
- Dalej, szukaj czegoś.- Puścił mi oczko i zanurzył się w mojej szafie.
Zajęło mu to z 10 minut, przez ten czas zdążyłam pomalować sobie paznokcie. Pytając go wcześniej, jaki kolor wybrać. Doradził mi, że z pewnością szary.
- Mam!- Spojrzałam na to co mi podał.
- Dziękuję i kocham cię.- Wstałam i złożyłam na jego policzku długi pocałunek.
- Ja ciebie też Loki...- Zmroziłam go spojrzeniem.- Znaczy Chloe, tak Chloe...
Zaśmiałam się i ruszyłam ponownie do łazienki.
Ubrałam się szare rurki, malinową, cienką koszulę na grubych na ramkach i szpilki takiego samego koloru. Zdecydowałam się spiąć włosy w wysokiego kucyka. Spojrzałam na swój dekolt, czegoś tu brakuje.
- Może to?- Louis podszedł do mnie od tyłu i założył mi srebrny naszyjnik z małym gołąbkiem.
- Ty też go masz...- Zauważyłam na jego szyi taki sam wisiorek.
- Przecież kupiliśmy sobie takie same.
- No tak, pamiętam to.- Uśmiechnęłam się do niego szeroko.
-Louis! Idziemy już? - Krzyknęłam do niego z jego kuchni.
Po raz pierwszy byłam w jego domu i nie za bardzo wiedziałam jak się w nim odnaleźć. Na moje szczęście lub nieszczęście nie było ani jego mamy, ani sióstr. Odnalazłam wzrokiem pokój, z pewnością był to salon, i przysiadałam na kanapie.
- Daj mi jeszcze 10 minut, dobrze?- Usłyszałam głośne huknięcie.- Ała!-Wydarł się.
- Wszytko w porządku?!
- Tak, tak. Poczekaj jeszcze.
- No dobrze.
Postanowiłam rozejrzeć się po salonie. Zauważyłam spory kominek, na którym stało mnóstwo zdjęć. Podeszłam do niego. Chwyciłam pierwszą lepszą ramkę ze zdjęciem. Była na nim kobieta i trzy dziewczynki, była to mama i siostry Lou. Kolejna fotką była ta, przedstawiająca małego Louisa z dużym lizakiem. Zaśmiałam się, wyglądał słodko. Wzięłam następną, był na nim Tommo i jakiś mężczyzna.
- Miałem wtedy 5 lat, a ten facet to mój tata. Chociaż go za niego nie uważam.
- Dlaczego?- Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
- Nie zasługuje na to miano... Dobra chodźmy już. - Złapał mnie i pociągnął do wyjścia.
~*~
Weszliśmy do kolejnego sklepu.
- LouLou, ale po co my tu wchodzimy?- Spytałam go, gdy wchodziliśmy do sklepu jubilerskiego.
- Zobaczysz jak znajdę odpowiednią rzecz.- Uśmiechnął się.
Uwielbiałam jak to robił, był taki uroczy. I na dodatek odmładzał się w ten sposób, przybierał słodkiej, chłopięcej buźki. Dużo dziewczyn miękło pod jego wyglądem, uśmiechem i spojrzeniem, ale on nigdy nie był nimi zainteresowany. Zawsze w takich momentach odciągał mnie i mówił"Chodźmy już". Tłumaczył się, że nie szuka dziewczyny, wystarczy mu taka przyjaciółka jak ja. Dostawał wtedy ode mnie solidnego buziaka w policzek, ale i też wykład o tym, że kiedyś skończy jako stary kawaler. Nie zwracał na to najmniejszej uwagi. "Nie martw się, znajdzie się taka i to za niedługo"
Podeszliśmy do wielkiej oszklonej gabloty, najwyraźniej Louis znalazł to od razu, bo szybko zawołał ekspedientkę i ta podała mu wskazaną rzecz. Zapłacił się i wyciągnął coś srebrnego z paczuszki.
- Odwróć się.- Poinstruował mnie i wykonałam jego polecenie.
W tym momencie na mojej szyi zapiął drobny naszyjnik z gołąbkiem.
- To dla ciebie.- Odwróciłam się do niego. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Zauważyłam, że ma taki sam na swojej szyi. Najwidoczniej tez musiał taki kupić, bo wcześniej go nie miał.
- Dziękuję.- Rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam.
- I chcę, żebyś go nosiła...- wtedy pierwszy raz cmoknął mnie w usta. Byłam zmieszana, pewnie to zauważył.- ...przyjaciółko.- Puścił mi oczko i wyszliśmy ze sklepy pod ramię.
- Kevin!- Krzyknęliśmy razem, co skończyło się głośnym śmiechem.
- Wiesz, muszę coś zjeść.- Spojrzałam na zegarek była 7:15. Zajęcia zaczynały się o 8:00. A musieliśmy wyjść wcześniej.
- To idź szybko do kuchni, zrobiłem ci kanapki. Liam przyjdzie za 5 minut.
- Okej. Ty za pewne musisz się jeszcze "ogarnąć". - Zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
- Jak ty mnie znasz.- Cmoknął mnie w usta i pobiegł do łazienki.
Szłam w kierunku kuchni, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Już? Nie za wcześnie?
- Hej, Liam.- Otworzyłam mu drzwi i uśmiechnęłam się do niego szeroko.
- Witaj, Chloe.- Pocałował mnie w policzek.- Gotowi?
- Nie. Ja muszę coś zjeść, a Lou musi się jeszcze wystroić, więc jeszcze jakieś 10 minut.
- To w takim razie dotrzymam ci towarzystwa.
- Ok, ale boję się, że się spóźnimy.
- Jak pójdziemy szybciej to damy radę. - Puścił do mnie oczko i usiadł na stołku przy wysepce w kuchni. Przysiadłam obok niego.
- O ile kondycja Lou, mu na to pozwoli.- Wzięłam gryza kanapki. Liam zaśmiał się.
- Aż taki kiepski?
- Może nie, że słaby, ale mu się nie chce. To straszny leń.
- To jak możesz z nim wytrzymać?
- Uwierz mi jakoś daję radę.- Wepchnęłam w siebie resztę kanapki.- Mi już starczy.
- Nie za małe to śniadanie?
- Jak dla mnie starczy, ale wezmę jeszcze coś do szkoły.- Chwyciłam dwa jabłka, jedno wrzuciłam do torby a drugie Liam'owi.- Łap!
- Dziękuję. - Szeroko się uśmiechnął.
- Idź po Louis'a, bo za chwilę naprawdę się spóźnimy.- Jak powiedziałam tak zrobił.
Po paru sekundach wrócił sam.
- Gdzie go masz?- Spojrzałam na niego, gotowa do wyjścia.
- Powiedział jeszcze chwila.
- Cholera jasna, zabiję go kiedyś... Louis! Mam tam przyjść po ciebie?! Liczę do 5 i masz tu być. Raz...
Usłyszałam jakieś głośne dźwięki w łazience.
- Dwa...
Głośny huk i - Ała!- Louis przeklną coś pod nosem.
- Trzy...
Zaczęłam nerwowo tupać nogą, a Liam zaczął chichotać.
- Cztery...
Szybko wyleciał z łazienki i stanął przed nami.
- Pięć...
- Już jestem!- Odpowiedział zdyszany.
- Widzę. A teraz idziemy, bo się spóźnimy i żadnego obijania się.
- Dobrze, dobrze.- Potaknął mi, a Liam głośno się zaśmiał.
- Jak ty to robisz, że jest taki posłuszny?
- Ma się te i owe sposoby.- Przytuliłam się do boku Louis'a, a ten objął mnie ramieniem. I ruszyliśmy do szkoły.
~*~
Przekroczyliśmy próg szkoły. Od teraz jestem uczennicą college'u w Londynie o profilu muzyczno-teatralnym. Na początku zastanawiało mnie, czy w ogóle jest taka szkoła, ale najwyraźniej jest.
Okazała się większa niż myślałam. Po korytarzu chodziło mnóstwo nastolatków.
- Chloe, daj papiery zaniosę je do sekretariatu z Lou. A ty pójdziesz do klasy i usprawiedliwisz nas jeśli się spóźnimy, okej?
- No dobrze. A jak mam trafić do klasy od angielskiego?
- Idź prosto i skręć w drugi korytarz po lewej. Sala jest w drugich drzwiach po prawej. - Dla jasności pokazał mi jeszcze ręką.- To prosta droga trafisz.- Uśmiechnął się i puścił mi oczko.
Ruszyli w swoją stronę, a ja w swoją. Kiedy zauważyłam, że wszyscy patrzą się na mnie spuściłam wzrok i patrzyłam tylko na podłogę i niekiedy mierzyłam wzrokiem w poszukiwaniu drugiego korytarza po lewej. Jest! Widzę go. Uśmiechnęłam się i pewniej szłam w tamtym kierunku.
Kiedy skręcałam już w niego, przez przypadek wpadłam na jakąś dziewczynę i książki jakie trzymała w ręce jej wypadły.
- Przepraszam, nie zauważyłam cię.
- Nic nie szkodzi. - Uśmiechnęła się do mnie.
Pomogłam jej pozbierać książki.
- Johnson, tak?
- Tak, Chloe. A skąd mnie znasz?
- Wszyscy wszystko wiedzą w tej szkole. Nowe wieści szybko się rozchodzą. I po drugie nigdy cię tu nie widziałam.
- Aha. No chyba, że tak.
- Ja jestem Eleanor Calder. Miło mi cię poznać.
Uścisnęłyśmy sobie dłonie.
- Też masz tu lekcje? - Pokazała palcem na klasę z numerem 16.
- Angielski?- Skinęła głową.- To tak, też tu mam.- Uśmiechnęłam się.
- To fajnie.
- Hej, El!- Ktoś krzyknął do dziewczyny za moimi plecami. Skądś znam ten głos...
Chłopak podbiegł do dziewczyny i pocałował ją w policzek.
- Witaj, Li.
- No patrzcie, patrzcie. Nie ma mnie pięciu minut, a już widzę, że Chloe znalazła odpowiednią osobę, którą chciałem jej przedstawić. - Zaśmiał się. Louis podszedł do mnie.
- To wy się znacie?- Pokazała na mnie i Lou.
- Tak, to moi nowi sąsiedzi.
- Aaa...- Potaknęła głową.
- Więc, ją już znasz.- Uśmiechnął się do mnie.- A ten przystojniak to Louis.
Wraz z Eleanor wymienili się gestem podania rąk i zwykłym "Cześć".
- Chodźcie już, bo lekcja się zaraz zacznie.- Na słowa El zadzwonił dzwonek i parsknęliśmy śmiechem.
Weszłam do klasy jako ostatnia i wszyscy na nas spojrzeli. Męska część grupy na mnie, a natomiast ta żeńska na Lou. Czułam się dość niezręcznie.
Nasza klasa liczyła około 20-paru uczniów. Więc, nie dziwię się, że byli, aż tak zainteresowani. Tylko jedna 4-osobowa grupka, nie zwróciła na nas najmniejszej uwagi.
- Usiądziesz ze mną?- Spytał się mnie jakiś chłopak, na ogół dość ładny, ale nie w moim typie.
- Nie, dzię...
- Siedzi ze mną Max.- Liam pomógł mi.
Powiedziałam mu bezdźwięcznie "Dziękuję" i poszliśmy do stolika, przy którym pewnie zawsze siedział.
- Nie zwracaj na nich najmniejszej uwagi, to debile, jak większość tej klasy.- Powiedział mi na ucho wyciągając książki z torby zrobiłam to samo.
Za nami siedzieli Louis i El, i o czymś zawzięcie rozmawiali. Nie chciałam im przeszkadzać.
Nauczyciel pojawił się w klasie po 2 minutach. Mimo tego postanowiłam pogadać z Li.
- Powiesz mi ...
- Dzień dobry. Witam was w nowym roku szkolnym.- Rozpoczął nauczyciel. Poczekam trochę, posłucham co ma do powiedzenia. - Jestem pan Sparks, jak większość z was kojarzy. Chciałbym jeszcze poprosić dwóch uczniów, by nam się przedstawili. A więc, proszę pana Tomlinson'a na środek.
Bez najmniejszego sprzeciwu stanął koło nauczyciela i zaczął opowiadać o sobie. Jak się nazywa, skąd jest, ile ma lat i na jakim jest profilu.
- Dziękujemy, Louis.- Pan Sparks dał mu pozwolenie, by usiadł.
- To teraz poprosimy jego koleżankę.- Spojrzałam nerwowo na Liam'a, uśmiechnął się do mnie pocieszająco.
Wstałam z krzesła i podeszłam do nauczyciela. Nie wiedziałam, na kogo mam patrzeć, więc skupiłam swój wzrok na Louis'ie.
-Hej, jestem Chloe Johnson. Przyjechałam z Doncaster tak jak Lou. Mam 17 lat i jestem na profilu muzyczno-teatralnym. Dziękuję.- Usiadłam na swoim miejscu i odetchnęłam z ulgą.
Liam zaśmiał się głośno i zapisał temat w zeszycie. Otworzyłam swój i zrobiłam to samo.
- Więc, co chciałaś wiedzieć?-Spytał się po cichu tak, że nauczyciel nas nie słyszał.
- Przedstaw mi wszystkich po kolei.- Wiedział o co mi chodzi.
Zaczął wymieniać wszystkich od pierwszej ławki przed nami. Więc, Linda- blondynka o prostych włosach, Laura- śliczna brunetka z falowanymi włosami, Stan- wysoki chłopak, obcięty na krótko, i John- trochę mniejszy od Stana i w dłuższych od niego włosach. Jak Liam powiedział, to ta grupka fajnych. Następna była większa część klasy, ci mniej fajni, ale nie najgorsi. Wyłapałam pojedyncze imiona, m.in.: Max, którego wcześniej poznałam, Andrew, David, Mike i dziewczyny: Clara, Emily, Jane i Vanessa.
- Wiesz, trochę jest tych imion do zapamiętania. - Zaśmiał się.
- Teraz to już ci ostatni. Pamiętasz jak w piątek mówiłem ci o tych głupich?- Przytaknęłam głową.- To oni.
Wskazał ruchem głowy, na grupkę siedzącą po drugiej stronie klasy w dwóch ostatnich ławkach. - Ci dwaj, to Niall i Andy, tamci to Zayn i Harry. Uwierz mi to naprawdę przygłupki. Nic niewarte śmiecie. Zapomniałbym, te dwie dziewczyny z przodu. To pupilki tej ostatniej dwójki. Ta szczupła brunetka w lokach i krótkiej sukience to Victoria, dziewczyna Harry'ego. A ta obok w blond krótkich, to Perrie, dziewczyna Zayn'a. Jest dość mądra, w przeciwieństwie do Viki, więc nie wiem, na jakiej podstawie chodzi z Malik'iem. No, ale cóż to pozostanie tajemnicą.
~*~
No to teraz ostatnia lekcja i do domu. Na moje nieszczęście, Liam i Louis nie mieli ze mną lekcji. Byłam sama z El, jakoś dam radę. Eleanor jest bardzo sympatyczna, nie da się jej nie lubić. Z tego co mówił Li, pomaga wszystkim jak może. Lubi ją za jej wielkie serce, bardzo mi go przypomina. Nic dziwnego, że się przyjaźnią.
Szłam w stronę klasy nr 29 z Eleanor za rękę, bała się, że się zgubię. Wcale jej się nie dziwię, też bym się o siebie martwiła.
Zauważyłam pod klasą tą grupkę "złych". Harry, jeśli dobrze pamiętam, obściskiwał się z Victorią, może źle to ujęłam. Raczej ona była przyczepiona do niego. Jeden z jego kolegów w czarnych włosach, chyba Zayn, zauważył, że patrzę się na nich i spojrzał na mnie złowrogim wzrokiem, przez co szybkim krokiem weszłam do sali i usiadłam obok El.
- Możesz powiedzieć mi co z tymi tamtymi przed klasą jest nie tak? Bo ich nie rozumiem.- Spojrzałam na nią zdezorientowana.
- Hm... Nie wiem, jak ci na to pytanie odpowiedzieć. Bo prostu uważają się za lepszych niż wszyscy i nie zadają się takimi jak my, czyli z całą resztą.
- Powiedzmy, że to rozumiem.
- Uwierz mi, nikt tego nie zrozumie.
Już nie wdawałam się z nią w dłuższą rozmowę, bo do klasy wszedł nauczyciel i zaczął lekcję. Rozwiązywaliśmy równania z jedną niewiadoma. Jak dla mnie to proste, więc miałam trochę luzu. Zdecydowałam się, że porysuję w swoim notatniku. Zaczęłam bazgrać kolejnego już z rzędu kwiatka, kiedy pan Wesley poinformował nas, że wybierze kogoś do rozwiązania zadania.
- To może...- Zaczął przeglądać klasę w poszukiwaniu odpowiedniej osoby.- Och!- Klasnął w dłonie, przez co wszyscy na niego spojrzeli. - Wydaje mi się, że pan Styles będzie odpowiedni.- Nauczyciel spojrzał na niego, ściągnął okulary i skrzyżował ręce na piersi.
Nie wiedziałam o kogo chodzi, więc rozglądałam się po klasie do momentu kiedy El szturchnęła mnie łokciem. Wskazała mi spojrzeniem, gdzie siedzi niejaki pan Styles.
Okazało się, że to Harry. Ciekawe jak mu pójdzie.
- Potrafi pan rozwiązać do zadanie?- Zapytał ostatecznie.
- Eee...- Zaciął się i nic więcej nie powiedział. Jego barwa głosu była nieziemska i powalająca. Wydawało mi się, że przez ułamek sekundy spojrzał na mnie, ale raczej to moja wyobraźnia.
- No pewnie, że pan nie umie. Więc kto wybawi pana Harry'ego? - Nikt się nie zgłosił, nikt nie poniósł takiej potrzeby.- Nikt? Szkoda... Więc będzie musiała lub musiał...- Ponownie przejrzał klasę, spojrzał na mnie.- Nowa uczennica się wykaże, pani...- Nie znał mojego nazwiska. Czekał, aż mu podpowiem.
- Johnson.- Dlaczego ja? Ugh... No cóż, dam radę, przecież to proste.
- Potrafi pani?
- Tak.- Tym razem spojrzeli na mnie, zignorowałam to i podeszłam do tablicy.
Po 2 minutach rozwiązałam zadanie. Pan Wesley sprawdzał czy jest dobrze. Stwierdził, że tak.
- Yhym. Dobrze, może pani usiąść. Nie dostaniesz oceny, ponieważ nie byłaś ochotnikiem.
Nie oczekiwałam głupiego numeru w dzienniku. I tak dość dobrze się uczę.
Reszta lekcji minęła dość szybko, rozwiązywaliśmy kilka zadań. Jako pracę domową, mamy rozwiązać 10 zadań z którejś tam strony w podręczniku.
Wyszłam z klasy jako ostatnia. Eleanor poszła zanieść swoje niepotrzebne książki do szafki, a ja mam czekać na nią przed wejściem do szkoły.
Wychodziłam już z budynku kiedy ktoś mnie zaczepił.
- Tak?-Spojrzałam na tajemniczego kogoś. O Boże...
- Chciałbym ci podziękować. - Harry spojrzał mi w oczy.
- Aha, nie ma za co.- Odwróciłam się i podbiegłam do El, bo szła już do drzwi.
Spojrzałam jeszcze w jego kierunku. Patrzył na mnie z frustracją. Po chwili przeklną coś pod nosem. Odepchnął się od ściany, włożył ręce do kieszeni od bluzy i wyszedł tylnym wyjściem.
Może źle zachowałam się w stosunku do niego? Nie... Nie wydaje mi się.
__________________________________________________________________________________________________________
I jest obiecany rozdział 2, proszę was wszystkich o komentarze, to dla mnie bardzo ważne.
Następny rozdział pojawi się za tydzień.
Miłego tygodnia i weekendu.
Pozdrawiam @Madzia0Rh
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Weeeeeeeź! I tak wiesz, że Cię kocham i Twojego bloga i wgl, HJBFSDBFKJBSFKBFSN, tylko nienawidzę
OdpowiedzUsuńCię, że to będzie dopiero za tydzień. Ale no będę czekała, nie ma wyjścia. Rozdział genialny, widzę, że powoli się rozkręca. Mam nadzieję, że będzie Ci wena dopisywała i, że opowiadanie będzie się rozwijało. Nie mam pojęcia już co Ci dopisać, ale dziwię się innym osobą, które tu zajrzały, gdyż nie skomentowały, a opowiadanie genialne, ale to się zmieni, jestem pewna i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. <3
Dziękuję, za te miłe słowa, kochanie :) ♥
UsuńPooodoba mi się :3
OdpowiedzUsuńAjj ciężko będzie przełamać tego chłopaka ;-D
Ale cóżnasza bohaterka poradzi sobie pewno z tym zadaniem.. :-D
+ podoba mi sie bardzo to, że piszesz w pierwszej osobie, rzadko spotykam ową narracje w takowych blogach :-D
eg.