Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Gdzie ja do cholery jestem? Usiadłam na łóżku spojrzałam za zegar stojący na stoliku. 10.30. Dzisiaj poniedziałek, a ja zaspałam do szkoły? Szybko wstałam z łóżka, jednak pożałowałam tego. Mój energiczny ruch spowodował zawroty głowy i natychmiast zrobiło mi się niedobrze. Muszę do łazienki i to szybko. Fakt, że nie byłam w znanym mi miejscu utrudniał mi to. Podbiegłam do pierwszych lepszych drzwi. Na szczęście trafiłam, nachyliłam się nad toaletą i zwróciłam wszystko, co pozostało mi w żołądku z wczorajszego dnia.
To straszne, nigdy nie wymiotowałam po alkoholu. Najgorsze jest to, że nie do końca pamiętam co działo się zeszłego wieczoru. W głowie przewija mi się tylko kłótnia dwóch chłopaków. Jednym z nich na pewno był Harry. Zapamiętałam sobie jego znienawidzoną twarz.
Siedziałam teraz na podłodze w jakiejś łazience z głową przyciśniętą do kafelek. Co ja mam teraz zrobić? Wplątałam się w niezłe gówno, skoro nie orientuję się gdzie jestem. Nagle drzwi otworzyły się i zobaczyłam w nich głowę Niall'a. Dziękuję ci Boże!
-Chloe, co ty tu robisz?- Spytał zdziwiony. Musiałam wyglądać strasznie.
-Gdzie ja jestem?-Wychrypiałam przez moje obolałe gardło.
-U mnie w domu. Chodź pomogę ci. Napijesz się czegoś ciepłego i od razu lepiej się poczujesz.- Wyciągnął do mnie dłoń i uśmiechnął się.
Złapałam jego rękę i pozwoliłam, by zaprowadził mnie do kuchni. Stanęłam jak wryta w drzwiach. Przy stole siedział Harry i Louis, pili kawę i patrzyli na siebie wilkiem. Dlaczego dzisiaj musi spotykać mnie wszystko najgorsze, co tylko istnieje? Mało tego, że strasznie boli mnie głowa i mam ochotę umrzeć, to na dodatek wyczuwam kłótnię. Jestem w strasznym położeniu. Znajduję się w pomieszczeniu razem z trójką facetów, którzy mają duże znaczenie w moim życiu. Jednego nienawidzę, miałabym ochotę zabić go na miejscu. Drugi jest moim najlepszym przyjacielem, którego kocham ponad wszystko. A trzeci? To ciężkie pytanie. Nie jest ani moim kolegą, przyjacielem czy nawet chłopakiem. Kim więc jest? Skoro darzę go dziwnym uczuciem? Chyba jednak zaczynam się w nim zakochiwać, jego śliczne niebieskie oczy i to, że przez cały czas się mną opiekuje, miesza mi w głowie.
-Wolisz kawę czy herbatę?-Spytał blondyn wyrywając mnie z zamyślenia.
-Kawy, proszę kawy.- Złapałam się za głowę i usiadłam obok Louis'a.- Cześć.- Powiedziałam to bez żadnych uczuć. Dlaczego akurat dzisiaj?
-Jak się czujesz Chloe?- Spojrzałam na Harry'ego.
-Co cię to w ogóle interesuje?!- Podniosłam głos. Nie mam ochoty nawet na niego patrzeć.
-Dużo, dla twojej informacji to ja wczoraj cię znalazłem, kiedy o mało co nie pieprzyłaś się z jakimiś facetami.- Podkreślił słowo "pieprzyłaś' i spojrzał na mnie ze złością.
-Mam ci być za to wdzięczna? Wolałabym, żebyś mnie tam zostawił, niż teraz siedzieć w twoim towarzystwie!- Skłamałam. To nie prawda. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zrobiła coś podobnego.
-Mogłabyś chociaż podziękować.- Fuknął i wyszedł. I dobrze, jeden problem z głowy.
-Proszę.- Niall podał mi kubek z gorącym napojem i usiadł obok mnie.- Potrzebujesz jeszcze czegoś?- Spytał troską.
-Nie dziękuję.- Uśmiechnęłam się na tyle szczerze na ile potrafiłam. Spojrzałam teraz na Louisa.
Siedział tylko i nie odzywał się. Swój wzrok utkwił we mnie.
-Żyjesz?- Złapała mnie za rękę.
-Jak widać tak.- Przewróciłam oczami. Czy te pytania kiedykolwiek się skończą?
-Martwię się o ciebie, nie bądź taka.- Zrobił smutną minę. Widać, że go to męczy.
-Jakoś ostatnio mało się mną przejmujesz.- To strasznie boli, kiedy nie ma się przy sobie najbliższego przyjaciela.
-To może ja nie będę wam przeszkadzał.- Niall uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco i wyszedł.
-Wiem, przepraszam. Boże Chloe, przepraszam tak bardzo. Nie wiem, co się ze mną stało. Byłem zły na ciebie, że znalazłaś sobie innych znajomych oprócz mnie. To zawsze byłem tylko ja. Tylko ja ci pomagałem kiedy byłaś w potrzebie. Opiekowałem się tobą. Wszystko robiliśmy razem. A ty masz teraz Niall'a, Liama, Dan, Harry'ego.
-Przestań.- Próbowałam się wtrącić. Znowu ten Harry..
-Nie przerywaj mi.- Wytknął mi.- Jeszce na dodatek to, kiedy cię zranił i to nie raz, a ty mu wybaczyłaś. Byłem wściekły, naprawdę zły. Teraz znowu przez niego cierpisz. Odsunąłem się na bok, żeby ci nie przeszkadzać. A wszyło tragicznie. Doprowadziłem do tego, że upiłaś się i o mało, co nie zostałaś zgwałcona, a mnie przy tobie nie było. Kiedy Niall zadzwonił do mnie myślałem, że oszaleję. Przyjechałem bardzo wcześnie rano, żeby móc w jakiś sposób przy tobie być i upewnić się, że nic ci się nie stało. Tak bardzo boję się, że może stać ci się krzywda. Proszę wybacz mi.
Byłam zła i zrozpaczona. Popłakałam się z nadmiaru emocji, to wszystko co mi powiedział, bolało. Bolało nie to, że nie wtrącał się w moje życie, tylko to jak wtedy się czuł. Mój przyjaciel cierpiał i to przeze mnie, odsunęłam się od niego.
-Wybaczam ci Lou.- Wtuliłam się w jego ramiona.- A ty wybaczysz mnie?
-Zawsze.- Wyszeptał mi do ucha.
-Kocham cię Loueh.- Cmoknęłam go w usta,
-Też cie kocham, Chloe.
~*~
Kiedy wracałam do domu wszystko wydawało się takie normalne, takie jak kiedyś. Ja, on i cisza. Od czasu naszej rozmowy uśmiechał się do mnie przez cały czas. Widać, że był i jest szczęśliwy. Ciesze się, że w końcu coś zaczęło mi się układać. Jedna rzecz nie dawała mi spokoju, co stało się wczoraj wieczorem?
Harry's POV
Trzymałem ją na rękach i płakała w moje ramię. Jak mogłem dopuścić do tego, żeby płakała przeze mnie? Nie wiedziałem co robić. Wyniosłem ją z pokoju, wtedy na korytarzu wpadłem na Niall'a.
-Harry...- Spojrzał zdziwiony.- Co się stało?
-Nie dopilnowałeś jej.- Byłem wściekły i to bardzo. Jak mógł jej nie pilnować? Idiota.- Trzeba ją zabrać do domu.
-Ty na pewno tego nie zrobisz.- Stanął mi na drodze.
-Niby dlaczego nie?!- Wkurwiał mnie coraz bardziej.
-Zastanów się. Nienawidzi cię, nie chce nawet słyszeć twojego imienia. A ty tak po prostu chcesz zabrać ją do domu, gdzie rano nie będzie nic pamiętać? Chyba nie jesteś, aż takim idiotą Harry.- Założył ręce na piersi.Jest za bardzo pewny siebie.
-Właśnie, że ją zabiorę, bo ty nie potrafisz się nią zająć.- Fuknąłem.
-Jakbyś ty potrafił. Co jak co, ale kiepski z ciebie chłopiec do pomocy.- Uśmiechnął się szyderczo. Gdyby nie to, że trzymam Chloe na rękach już dawno zniknął by ten jego uśmieszek.
-Zamknij się. Możesz dać mi święty spokój?- Byłem już bardzo poirytowany całą tą śmieszną sytuacją.
Nie oddam mu jej. JA ją znalazłem, kiedy to ON w najlepsze bawił się na dole. Cholera mam ochotę go zabić, że dopuścił do tego wszystkiego. Zawsze ja jestem tym najgorszym, ale on czasami też przegina.
-Pójdę sobie, ale tylko z Loe, bez niej nigdzie nie idę.-Czemu on musi być tak uparty?
-Nie rozumiesz, że ja ją biorę.
-Harry nie bądź śmieszny.
-Przestaniesz się wreszcie ze mną kurwa kłócić?!- Mam już dosyć.
-Zrobię wszystko, co mi każesz tylko, jeśli mi ją oddasz.- Całe szczęście, że Chloe zasnęła i nie musi słyszeć tych bzdur. To chore.
-Dobra wygrałeś. Jedziemy do ciebie.- Wywróciłem oczami.
-Ty też? Jesteś pewny?
-Tak, możesz się już zamknąć?- Zaraz go uduszę.
-Harry, Harry.. Po co ty to robisz skoro oby dwoje wiemy, że robisz to tylko po to, żeby ją zaliczyć.- Zaśmiał się. Sukinsyn.
-Zamknij ryj!
Chloe's POV
Po wejściu do mieszkania od razu poszłam do swojego pokoju. Byłam zmęczona. Cała przeprowadza tutaj była chorym pomysłem .Gdybym nadal mieszkała w Doncaster wszystko byłoby po staremu. Siedziałabym w swoim pokoju oglądając jakieś durne filmy z Louisem obok. Bez żadnych problemów i zmartwień. Bez Harry'ego. A teraz? Umieram na ból głowy, a te wszystkie wydarzenia są poryte. Więcej pytań niż odpowiedzi. Zastanawiam się tylko, czy to ludzie wkoło mają jakieś problemy psychiczne czy to ja nie potrafię niczego zrozumieć. To strasznie męczące.
Opadłam na poduszki i westchnęłam. Co innego mi pozostało?
-Nie użalaj się nad sobą.- Do mojego pokoju wszedł Lou.
-Nie dobijaj mnie jeszcze bardziej.
-Przecież nic nie robię.- Zaśmiał się i usiadł obok mnie.
-Dobrze niech ci będzie.- Uśmiechnęłam się.
-I jak się czujesz?- Złapał mnie za rękę.
-Nadal źle. Głowa mi zaraz wybuchnie.
-Nie przesadzaj.- Pocałował mnie w policzek.
-Ale...- Nie dane mi było skończyć.
-Chloe! Skarbie jak tam po imprezie?- Do mojego pokoju wpadła Daniell i rzuciła się na moje łóżko. Już wiem, dlaczego tak bardzo ją lubię. Za nią wszedł Liam.
-Cześć.- Uśmiechnął się do mnie.
-Umieram Dan, to było straszne. Nic nie pamiętam. Hej Li.- Zaśmiałam się. To jest tragiczne, a nie zabawne. Głupia.
-Wzięłaś tabletkę?
-Tak, ale nie pomogła.
-Jeszcze mi powiedz, że to twój pierwszy kac.- Uśmiechnęła się zdziwiona.
-Inaczej nie przeżywałaby tak bardzo.- Skomentował Louis. Ten to zawsze wie, jak mnie pogrążyć.
-Nie wierzę!- Liam zaśmiał się.- Biedactwo. Nie ostatni w twoim życiu, tym bardziej, jeśli zadajesz się z nami.
-Tak to pewne.- Daniell posłała mi buziaka.
-Zabijecie mnie. Stoczę się przez was.
-Dziewczyno, trzeba się bawić, a nie marudzić na ból głowy.- Dani szturchnęła mnie zaczepnie.
-Może masz rację, ale teraz marzę o tym ,żeby się zdrzemnąć.- Ziewnęłam.
-Chodźcie dajmy jej spokój.- Wyszli z pokoju.
Zrobiło się tak cicho. Pierwszy raz jestem z tego powodu zadowolona. Tak spokojnie. Zamknęłam oczy, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~*~
Ze snu wybudził mnie dźwięk mojego telefonu. To SMS. Wzięłam go do ręki. Nie znam tego numeru. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Otworzyłam wiadomość.
"Cześć Chloe.
Miałabyś ochotę wyjść, gdzieś dzisiaj ze mną?
Robbie R. xx"
Zdziwiła mnie ta wiadomość. Nie podawałam mu swojego numeru. Skąd on go ma? Nieważne. Głowa przestała mnie już boleć. Może to nie jest zły pomysł, żeby gdzieś wyjść. Nie znam go, ale zawsze można poznać. Nie zastanawiając się dłużej odpisałam.
"Hej Robbie.
Z miłą chęcią, gdzieś wyskoczę. :)"
Nie musiałam długo czekać na odpowiedz.
"Cieszę się. Będę za 30 min, bądź gotowa.
Do zobaczenia ;)"
Szybko wstałam z łóżka mam bardzo mało czasu, a wyglądam paskudnie. Wbiegłam do łazienki nie zdążę wziąć kąpieli. Szybko umyłam głowę i wysuszyłam. Ułożyłam je w ładne fale i zrobiłam makijaż. Mam nadzieję ze będę ładnie wyglądać. Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy. Postanowiłam ubrać się w jeansowe spodnie i czarną koszulę. Wyglądam nawet dobrze. Założyłam jeszcze czarne koturny i poszłam powiedzieć Lou, że wychodzę.Zastałam go z Eleanor w salonie.
-Cześć El.- Uśmiechnęłam się do mnie.
-Cześć, ale się odstawiłaś.- Puściła mi oczko.
-Gdzie idziesz?- Louis podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Wychodzę z kolegą.- Pokazałam mu język.
-Jakim kolegą?
-Nie znasz.- Machnęłam ręką.- Poznałam go niedawno.
-Jak się nazywa?- Dociekał.
-Robbie, ale czy to ważne?- W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.- Bawcie się dobrze. Pomachałam im na pożegnanie.
Otworzyłam drzwi. Zobaczyłam w nich Robbiego. Zatkało mnie, wyglądał tak zabójczo. Jest strasznie przystojny. Jeszcze te tatuaże przebijające przez białą koszulkę. O mój Boże, dobrze zrobiłam, że wyszłam z domu.
-Cześć.- Przygryzłam dolna wargę i uśmiechnęłam się.
-Witaj Chloe. Idziemy?- Zaoferował mi swoje ramię. Przyjęłam ten gest i zamknęłam drzwi.
-A dokąd mnie zabierasz?- Spojrzałam w jego twarz. Jest taki idealny, że nie mogę przestać na niego patrzeć.
-Do restauracji na kolację.- Uśmiechnął się do mnie.
-Mam rozumieć, że to randka.- Co?!
-Skoro chcesz, żeby byłą to randka. To tak.- Puścił mi oczko.
Mogę teraz umrzeć.
Harry's POV
Już od godziny siedzimy u Andy'ego planując następna imprezę.
-Może zrobimy ją teraz w sobotę?- Spytał Zayn.
-Też mi się tak wydaje. Moglibyśmy robić je co tydzień w innym miejscu.- Powiedział Andy. Znowu imprezy. Nie żebym coś do nich miał, ale czasami bywa to męczące.
-Teraz możemy zrobić w klubie..
Naszą rozmowę przerwał telefon Niall'a.
-To Louis, dajcie mi chwilę.- Ciekawe o co chodzi. Może o Chloe? Wątpię, nie wydaje mi się, żeby była w stanie cokolwiek dziś robić.
Czekałem, aż blondynek wróci z powrotem do nas. W tym czasie bawiłem się telefonem. Musiałbym zadzwonić do Victorii, dawno mnie u niej nie było.
-Jestem już. Mam złą wiadomość.- Horan wrócił zły i założył kurtkę. Co jest?
-O co chodzi?- Poiedziałem poirytiwany. Jakby nie mógł pwoiedzieć od razu.
-Chloe wyszła na randkę z Riggsem.- Że kurwa co?!
Wszyscy wstali. Musimy tam dotrzeć jak najszybciej. Cholera jasna, czy ona zawsze musi się wplątać w jakieś gówno?!
___________________________________________________________
Witam Was po tak długiej przerwie.
Wróciłam z nowym rozdziałem, nowym wyglądem, nowymi pomysłami.
Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Zostaw komentarz i łapkę.
Szczęśliwego Nowego Roku! ♥
Cudowny ;3 mam nadzieję, że będziesz wstawiać opowiadanko ;3 MK
OdpowiedzUsuń