Heloo! To w końcu mamy rozdział 11, mam nadzieję, że spodoba się Wam. :)
Czytasz-Komentuj
Szarpnęłam go za nadgarstek, żeby odwrócił się w moją stronę.
-Proszę, Hazz.- Spojrzał mi w oczy i wyrwał rękę z uścisku.
-Nie. Wracaj do Niall'a, skoro tak bardzo go lubisz.
-Lubię go, a tobie nic do tego.
-Och, czyżby?-Parsknął.- W takim razie odchodzę i nie spotkasz mnie już nigdy więcej.
-Nie o to mi chodziło.
-Już nie ważne o czym pomyślałaś. Do niezobaczenia Chloe.-Uśmiechnął się krzywo i nadusił przycisk od windy.
-Masz zamiar tak po prostu odejść? Ty naprawdę powinieneś się leczyć Harry. Najpierw zawracasz mi głowę, żebym ci wybaczyła, a teraz pod takim gównianym pretekstem mnie zostawiasz. To serio bardzo rozważne.- Wywróciłam oczami.
-To wszystko nie miało sensu. Mogłem nadal cię olewać, tak jak robiłem to dotychczas. Moje głupie sumienie kazało mi przyjść wczoraj na twoje urodziny i cię przeprosić. Spodobałaś mi się i to bardzo, wiesz? Ale teraz to nie ma znaczenia, bo przecież Niall jest dla ciebie o wiele lepszy niż ja.
-Kurwa, Harry. Tego nie powiedziałam.-Złapałam go za rękę i odciągnęłam do tyły, uniemożliwiając mu wejście do windy.
- Co ty robisz?!-Zmarszczył brwi.
-Styles.-usłyszałam głos Horana za moimi plecami, odwróciłam głowę.- Nie wyżywaj się na niej. Nic nie zrobiła, to moja wina, więc odpuść.
- Widzę, Niall wielki obrońca ludzkości.- Zaśmiał się Harry.
-Przestań się ze mnie nabijać i pogadaj jak normalny człowiek.
-Nie mam ochoty na pogawędki, nic nie zmieni mojego zdania.
-Jesteś dupkiem. Możesz kopnąć mnie w tyłek i więcej się nie odezwać, ale nie warto robić tego jej.
-Ty serio chcesz ze mną rozmawiać.-Parsknął Styles.
-Tak, cholera próbuję ci to wyjaśnić od paru minut idioto.-Niall podrapał się po karku.
-Przestańcie się zachowywać jak dzieci. Nie wracajcie, dopóki sobie tego wszystkiego nie wyjaśnicie. Idę, nie mam ochoty tego słuchać.-Odepchnęłam się od ściany, o którą byłam oparta i ruszyłam do mieszkania. Rzuciłam jeszcze ostatnie spojrzenie na Harry'ego i zamknęłam drzwi. Odetchnęłam z ulgą. Weszłam do salonu. Reszta zachowywała się tak jakby nic się nie stało, siedzieli tak jak wcześniej, pijąc piwo.
Przysiadłam na kanapie i spojrzałam po ich twarzach.
-Wiem, że tak nie wypada, ale nie mam ochoty na imprezowanie. Jestem wykończona, przepraszam.
-Nic się nie stało, już sobie idziemy.-Perrie uśmiechnęłam się szczerze i podeszła się pożegnać. Reszta zrobiła to samo i po chwili zostałam sama.
Chłopacy jeszcze nie wrócili, więc chyba już tego nie zrobią. Poszłam do sypialni, chwyciłam okulary i laptopa, siadając na łóżku. Włączyłam komputer.
Weszłam na Twittera, napisałam kilka postów o moim beznadziejnym dniu. Przejrzałam jeszcze parę stronek. Odpisałam mojej byłej dobrej koleżance z Doncaster, która chciała dowiedzieć się jak u mnie.
-Ślicznie ci w tych okularach.-Podniosłam głowę i zobaczyłam Harry'ego stojącego w drzwiach. Uśmiechnął się do mnie.
-Dziękuję.-Odwzajemniłam uśmiech. Przysiadł koło mnie na łóżku.
-Co tam?
-Nic takiego, to i tamto.-Wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na stolik.
-Nie przeszkadzam prawda?- Spojrzał mi w oczy.
-Nagle chcesz ze mną siedzieć?-Poprawiłam okulary na nosie.- Kilkanaście minut temu nie chciałeś się już ze mną nigdy widzieć, a teraz wszedłeś jak gdyby nigdy nic i jesteś taki spokojny i w ogóle.-Sapnęłam.-To dziwne.
-Wyjaśniłem sobie parę rzeczy z Niall'em. Obiecał mi, że już się to nie powtórzy...
- Yhym. To dobrze.
-... i nie idziesz z nim we wtorek na randkę.-Zmarszczył czoło, przez co wyglądał groźnie.
-Ja wcale...-Próbowałam wyjaśnić.
-Nie tłumacz się, wiem, że miało być to coś w rodzaju randki i nie mam ci tego za złe. Najważniejsze, że do niej nie doszło, wtedy miałbym większy powód, żeby zmasakrować mu tą jego śliczną buźkę.- Jego wyraz twarzy w ciągu kilku sekund zmienił się diametralnie, teraz siedział uśmiechając się do mnie.
-Nigdy cię nie zrozumiem.-Wstałam i podeszłam do szafy.
- Co robisz?-Podniósł jedna brew zdziwiony.
- Wiesz, już prawie 9, chce się przebrać i położyć. Jestem strasznie zmęczona.-Na te słowa ziewnęłam.
- To może już pójdę.
-Nie, nie trzeba.- W jego oczach pojawił się zadziorny błysk.- Nie usnę, więc możesz posiedzieć jeszcze trochę.
Weszłam do łazienki i przebrałam się. Wyszłam po jakiś 5 minutach.
Harry leżał na łóżku i bawił się pilotem od telewizora. Dołączyłam do niego.
-Mam rozumieć, że będziemy oglądać jakiś film, tak?- Spojrzałam na jego twarz. Chyba nigdy, aż do teraz nie zauważyłam jaki jest przystojny.
-Taa.-Mruknął skupiony na ekranie.-Mam.-Uśmiechnął się. Włączył film animowany.
-Serio?- Zaśmiałam się.
-Oczywiście, Minionki są... słodkie.- Jego śmiech dołączył do mojego.
-Nie wiedziałam, że lubisz bajki.
- Teraz już wiesz.-Puścił mi oczko.
-Ale to takie niepodobne do ciebie.-Zatoczyłam palcem kółko w powietrzu.
-Chyba raczej, to nie pasuje do mojej opinii, nie uważasz?
-Hmm...Chyba tak. Masz rację.
-Wiesz, tak naprawdę nikt mnie nie zna. Nie jestem taki jak inni zdążyli ci już z pewnością powiedzieć.-Poprawił swoją czuprynę, wyglądało to nieziemsko.
-Znam cie tak w małym stopniu, bo...-Nachyliłam się nad jego uchem.-...wiem, że lubisz bajki!-Zaczęłam się głośno śmiać.
-Chloe...-Patrzył na mnie z rozbawioną miną.
-Zły, poważny Harry.-Powiedziałam niskim głosem, przeciągając każdy wyraz.- Lubi bajeczki! Czego jeszcze się dowiem? Że lubisz księżniczki i jednorożce? Nie. Zaraz, czekaj. Niech zgadnę twoim młodzieńczym idolem była Barbie albo Theresa?-Kulałam się na łóżku ze śmiechu. Usłyszałam rechot Harry'ego. Poczułam jego ciężar ciała na swoim. Usiadł na mnie okrakiem.
-Każdy ma jakieś swoje tajemnice. Ja lubię bajki, kto inny uwielbia filmy pornograficzne, a jeszcze kt...-
-Nie kończ.-Zakryłam mu usta ręką.- Nie chcę wiedzieć, kto co jeszcze kocha.- Puściłam mu oczko.
-Tjky zajapenjewne...
-Co? Co mówisz Hazz?
Uśmiechnęłam się złośliwie. Polizał moją dłoń.
-Fuj! Styles, to ohydne.-Puściłam rękę z jego twarzy i wewnętrzna stronę wytarłam w jego tyłek.
-Już się do mnie dobierasz? Wiesz ty co. Wstydziłabyś się.-Zagroził mi palcem.
-Jesteś straszny.
Zepchnęłam go z siebie i z powrotem położyłam się na poduszkach i udając, że oglądam film.
-Nie przeszkadzaj mi proszę.
Pokazał mi język i usiadł obok mnie.
-Chloe?
-Hmm?-Mruknęłam. Śmieszny ten film.
-Możemy porozmawiać tak na poważnie?
-Taa..
- Cholera, nie słuchasz mnie.-Chwycił pilot i wyłączył telewizor.
-Harry!-Krzyknęłam na niego.
-Chcę z tobą porozmawiać.-Mimo całej tej sytuacji, widać było, że powstrzymuje się przed gniewem. Gdybym go nie znała, z pewnością kuliłabym się ze strachu, że za chwilę mnie uderzy. Chwila, już raz to zrobił. Skrzywiłam się.
-O czym?
-O nas.-Spuścił wzrok i zaczął bawić się palcami.
-Coś jest nie tak?- Nie wiedziałam o co chodzi i co ma na myśli.
-Nie, wszystko w porządku.-Uśmiechnął się.
-To co jest?
-Bo wiesz ja... ja..Myślałem, że może... Nie jednak nie.
- Hazz, o co chodzi?- Zaczynam się o niego naprawdę martwić, może umówić go do psychologa albo coś.
-Pamiętasz jak dzisiaj powiedziałem ci, że spodobałaś mi się? To prawda.
-Cóż, nie brałam tego na poważnie.
- To teraz powinnaś, ale wiem, że ja i tak się tobie nie spodobam. Po tym wszystkim co ci zrobiłem, nie umiałabyś chyba inaczej.
-Nie pleć bzdur.
-Ale taka jest prawda. Podobasz mi się i chyba mogę już nawet powiedzieć, że pomału się w tobie zakochuję. Teraz mam takie przeczucie, że nic nie może wejść pomiędzy Mnie i ciebie*.
-Może nie spodziewasz się takiej odpowiedzi, ale też tak teraz mam. Jakbym znała cię od bardzo dawna i wiem, że nic mi już nie zrobisz, nie skrzywdzisz, nie zranisz. To dziwne, ale tak się teraz czuję.
Uniósł głowę i spojrzał mi w oczy. Miał w sobie teraz tyle uczucia wobec mnie, że rozczulił mnie jego widok. Serce mi zmiękło. Wszystkie złe rzeczy, które uczynił, powiedział albo chociażby o czym pomyślał, uleciały. Złapał mnie za rękę.
-Czyli jest szansa, że mnie pokochasz?-Przełknął gulę w gardle.
- Jest i to duża, zawsze będzie.- Uśmiechnęłam się do niego.
-Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy.-Nachylił się nade mną i pocałował mnie w policzek. To było słodkie.
- Och, Harry. Ten dzień nie jest chyba, aż tak straszny jakby się wydawał.-Przygryzłam wargę.
-Dla mnie to najpiękniejszy wieczór, jaki kiedykolwiek przeżyłem.-Z miłością na twarzy jest mu uroczo. Nie wyobrażałam sobie lepszej czy nawet słodszej buźki Hazzy, niż teraz.
-Jesteś teraz taki inny, niż wtedy kiedy cię poznałam.
-Uczucie zmienia człowieka.- Puścił mi oczko.
- Masz raaację.-Głośno ziewnęłam.- Przepraszam.
-Nic się nie stało, powinnaś już spać.
-Tak, jutro muszę wstać do szkoły, a czuję się strasznie, w sensie fizycznym.- Zaśmiałam się.
-To chodź tu do mnie.-Wyciągnął do mnie ręce i przyciągnął do siebie. Położyłam się na jego klatce piersiowej. Ziewnęłam.
-Jutro idziemy na tą imprezę, tak?-Jak on cudnie pachnie. Zaciągnęłam się jego zapachem.
-Myślę, że tak. Przyjadę po ciebie tak jak się umawialiśmy.
-Będę na ciebie czekać.-Mimo tego, że nie widział mojej twarzy uśmiechnęłam się. Zamknęłam oczy i pomału zaczęłam zasypiać. Zanim usnęłam, słyszałam jeszcze ciche nucenie jakieś melodii przez Harry'ego. Rano dopytam się co to za piosenka.
*Fragment tekstu One Direction-You & I :)
!Czytasz=komentuj!
Taki trochę ktrótki, ale podoba mi się, kiedy ciąg dalszy ?
OdpowiedzUsuńFajny, fajny xd
OdpowiedzUsuńKiedy następny?
Troszkę krótkie to! ;c
OdpowiedzUsuńAle fajne ;3
Kiedy następny? ;*
Ooo ! Jest dłuuuugo! :3
OdpowiedzUsuńHmm, czyżby wszystko się ułożyło? Cieszę się! ;-D
Już chcem cd..!
A propos zmian wyglądu bloga. Podoba mi się, na razie nie mogę się przyzwyczaić.. za dużo kolorów xd
eg.